Weekend z książką - ,,Porwana Pieśniarka" Danielle L. Jensen


,,Czyny są ważniejsze niż słowa." 
- Danielle L. Jensen


Korzystając z promocji w Empiku udało mi się kupić ,,Porwaną Pieśniarkę”. Miałam tę pozycję na oku od momenty, gdy zaczęto ją reklamować. Wiedziałam, że jest to historia jak najbardziej dla mnie i kolejny raz instynkt mnie nie zawiódł, bo książka okazała się bardzo obiecującym wstępem do trylogii ,,Klątwa”.

Przez pięćset lat ludzie nie wierzyli w istnienie Trolli. Wszystko się zmieniło w momencie, gdy Cecile zostaje porwana i trafia do okrytego legendą miejsca zamieszkania tych istot. Trolle żyją pod ruinami Samotnej Góry, ponieważ więzi ich tam klątwa czarownicy. Żeby ją złamać książę Tristan musi poślubić dziewczynę, o której mówiła przepowiednia. Główna bohaterka za wszelką cenę stara się uwolnić od złowrogich Trolli i wrócić do domu. Czy uda jej się przechytrzyć nieludzko silne i szybkie istoty? A może z biegiem czasu i powiększającym się gronem przyjaciół Cecil pozostanie w podziemnym świecie, by raz na zawsze odmienić losy mieszkańców Trollus?


,,- Spełnia wszystkie kryteria wymienione w przepowiedni.
Umiesz śpiewać, prawda? - spytała kobieta.
- Tak - wychrypiałam, choć nie wiedziałam, jakie to ma znaczenie. - Co zamierzacie
ze mną zrobić?
- Złączyć cię z naszym drogim Tristanem - odparła z uśmiechem. - Zostaniesz księżniczką Trollus i matką jego dzieci, a w ten sposób uwolnisz nas wszystkich."

Motyw klątwy to coś, co wręcz uwielbiam w książkach. Ta, która wisi nad królestwem Trolli od dawna nie może zostać złamana i trzyma ich wszystkich w uwięzi. Od pięciuset lat żyją w królestwie, które jednocześnie jest ich więzieniem i nie pamiętają, jak to jest czuć na sobie promienie słońca. Są przyzwyczajeni do ciemności, a zamiast naturalnego światła posiadają magiczne kule, które zawsze oświetlają im drogę. Przepowiednia wypowiedziana przez ciotkę księcia staje się ich ostatnią nadzieją i nie pozostaje im nic innego jak odnalezienie dziewczyny spełniającej kryteria przepowiedni. Gdy Cecil już do nich trafia od razu przystępują do zaślubin, które mają być początkiem ich nowego życia. Tylko czy na pewno główna bohaterka jest tą osobą, której szukały Trolle? Może sam ślub nie wystarczy do złamania klątwy, a sama przepowiednia została źle zrozumiana? Dzięki tym nurtującym pytaniom książkę pochłania się w ekstremalnym tempie i dla czytelnika nic poza Trollus nie istnieje.



,,- Trolle nie są brzydkie. - Zagryzłam wargi, szukając właściwych słów. - Bardziej przypominają piękne rzeczy, które miały pecha i zostały uszkodzone."

W momencie, gdy dowiedziałam się, że nadnaturalnymi istotami w tej książce są Trolle, to nie mogłam się doczekać poznania ich historii. Postacie, które wykreowała autorka są niesamowicie pomysłowe i niesztampowe. Chyba większość z nas kojarzy jak wyglądają, a raczej jak się przyjęło, że wyglądają. Wielkie, brzydkie i mało inteligentne. Jednak po przeczytaniu kilku stron szybko się okazuje, że faktycznie nic nie wiemy o Trollach. Postacie Pani Jensen są piękne na swój sposób, lecz w większości przypadków również ,,uszkodzone”. Wiele postaci ma jakiś mankament np. nieproporcjonalne połówki twarzy, które wyglądają jakby zostały krzywo ze sobą sklejone. Główna bohaterka jest na początku przerażona ich wyglądem i magicznymi zdolnościami. Uważa, że trafiła do świata potworów i oczekuje, że jej przyszły mąż również będzie maszkarą. Książę nie ma jednak nic wspólnego z charakterystycznym wyglądem Trolli i bliżej mu do człowieka, co udowadnia, że nie wszyscy mieszkańcy Trollus są zniekształceni. W sumie trochę się zawiodłam perfekcyjnym wyglądem księcia, bo wiadomo, że to dość typowe zagranie w takich historiach. Uważam, że o wiele ciekawszym posunięciem byłoby lekkie oszpecenie księcia. Jego przystojna facjata bardzo ułatwiała Cecil znoszenie jego obecności i nie wzbudzała takiego strachu jak reszta mieszkańców królestwa.


,,- Jest z tobą złączony. Jeśli ty umrzesz, on umrze.
Powoli zaczęło do mnie docierać.
- A jeśli on umrze?
- Twoje serce być może po prostu przestanie bić, A jeśli nie, zrobisz wszystko, co w twojej mocy, by je zatrzymać."

Tutaj zapewne was zaskoczę, ale jestem oczarowana piękną relacją między Cecile i Tristanem. Ich wspólne sceny naprawdę łapią za serducho i ani trochę nie są wymuszone, czy przerysowane, jak to bywa w większości książek. Zostali zmuszeni do ślubu, a przez nieoczekiwany zwrot wydarzeń otrzymali uczucie, o które warto było walczyć i postawić się samemu królowi. Wszystko rodziło się w odpowiednim tempie i z chęcią delektowałam się ciągle narastającą chemią, która się między nimi utworzyła . Myślałam, że ślub będzie punktem kulminacyjny książki, ale bardzo się pomyliłam. Odbył się od razu po przybyciu Cecile do Trollus i jedynie zapoczątkował cały wir intryg i spisków. Nawet w magicznym królestwie jest wiele problemów politycznych i niesprawiedliwości. Okazuje się, że istnieje tam kilka warstw społecznych, a te najniższe są najbardziej wykorzystywane przez króla. Dzięki Cecile, która zyskuje sobie sympatię ,,mieszańców” mamy okazje poznać ich zwyczaje i dostrzec, że autorka nie tworzyła pobocznych postaci po łebkach. Każdy Troll jest wyrazisty i nie idzie o nim zapomnieć, a właśnie w takich dużych grupach łatwo pominąć postacie, które nie pojawiają się dość często w historii.


,,- Więź zmienia wszystko - powiedział. - Niezależnie od tego, czy ją lubisz, zapewnienie jej bezpieczeństwa stanie się twoim priorytetem. Ostatnią rzeczą, której byś chciał, jest jej strach... szczególnie przed tobą."

Książka jest moim zdaniem stworzona idealnie i nie mogę się doczekać drugiej części. Jest przepełniona magią nie z tego świata i na dodatek otwiera przed nami krainę, o której nigdy wcześniej nie słyszeliśmy. Narracja jest prowadzona z punktu widzenia Cecile i Tristana. Jednak najwięcej jest z perspektywy głównej bohaterki, bo to dzięki niej poznajmy całe Trollus i jego mieszkańców. Jak już wspomniałam bohaterowie również bardzo mi się podobają, a zwłaszcza Cecile i Tristan. Dziewczyna jest bardzo waleczna i potrafi się wczuć w sytuację poszkodowanych mieszkańców Trollus. Ciężko jej nie polubić, ale i młody książę przyciąga uwagę za sprawą ogromnej arogancji i ciętych odzywek. Posiada również swoją tajemnicę, pod którą podporządkowuje swoje dziwne zachowanie, więc nie da się nie polubić tak skonstruowanej męskiej postaci. Pierwsza część trylogii rozbudza w czytelniku ogromną ciekawość, ponieważ jest w niej wiele niedomówień, które jedynie pobudzają apetyt na dalsze czytanie. Autorka zostawiła nas z poruszającym zakończeniem i wieloma nurtującymi pytaniami, a na ich odpowiedzi trzeba niestety czekać aż do kolejnej części. Szczerze powiedziawszy to takie historie lubię najbardziej, bo nawet po ich ukończeniu ciężko nie wracać do nich myślami i zastanawiać się co będzie dalej. Polecam zapoznać się z tą książką każdemu kto chce w końcu trafić do nowego i niepowtarzalnego świata.  
Czytaj dalej...

Serialowo.


Gdybyście również cierpieli na nadmiar obowiązków to zachęcam was do zapoznania się z moją opinia na temat trzech seriali, które ostatnio obejrzałam. Może coś wam przypadnie do gustu i skusicie się na stracenie kilku cennych godzin. :)

1.Shadowhunters
Gdy oglądałam pierwszą zapowiedz serialu to miałam wrażenie, że jest to jakaś parodia filmu. Kiczowate efekty specjalne wręcz się wylewały z tego krótkiego filmiku. Podsumowując – dno i metr mułu. Jednak nie byłabym sobą gdybym nie dała szansy serialowi, który jest na podstawie jednej z moich ulubionych serii książek. No i wydaje mi się, że serial aktualnie jest takim średniakiem z bardzo niskiej półki, który posiada więcej wad niż zalet. Aktorzy… no cóż, niektórzy wyglądają jak obsada z filmów dla dorosłych, a jeszcze inni swoimi zdolnościami dorównują ziemniakom. Najbardziej podoba mi się Alec i Isabelle, naprawdę rodzeństwo Lightwood zostało świetnie dobrane, a no i Valentine też nie jest zły, może dlatego, że znam tego aktora z innych produkcji i wiem, ze potrafi fajnie grać. Strasznie ubolewam nad sztywnością bohaterów, zwłaszcza w momentach, gdy Jace mówi coś, co miało być śmieszne, a robi minę jakby miał zaraz paść trupem, czy Clary… nie, na nią to w ogóle nie mogę patrzeć i słuchać też jej nie mogę. Mam nadzieję, że z czasem aktorzy po prostu się wyrobią i wszystko od razu wejdzie na wyższy poziom. Strasznie nie podoba mi się też przedstawienie Instytutu, w którym jest stanowczo za dużo Nocnych Łowców i jeszcze więcej komputerów. Wszystko wygląda jak jakaś tajna miejscówa agentów specjalnych, przez co Instytut traci swoją magię i klimat. No i miejsce pobytu Valentine’a - Czarnobyl? Naprawdę? Na początku myślałam, że się przesłyszałam. Widziałam dużo seriali i raczej nie jestem jakąś osobą, która się czepia, w sumie łatwo mnie zadowolić zwyklakiem, który nie wywołuje na nikim szału, ale ten serial naprawdę będzie dla mnie wyzwaniem. Liczę na to, że zmiany w fabule będą ogromną zaletą, która przyniesie wiele niespodziewanych zwrotów akcji i aktorzy trochę się wezmą w garść i przestaną przypominać drewno. Ze względu na mój sentyment do Darów Anioła na pewno będę go dalej oglądać i mam nadzieję, że dwa pierwsze odcinki nie przesądzą o poziomie całego serialu.


2. Pretty Little Liars

Pierwszy odcinek rozpoczyna się 5 lat po odkryciu, kto był A. Dziewczyny pozostawiają swoje nowe życie i wracają do Rosewood by stawić się w sądzie. Wydaje mi się, że jeśli ktoś nie widział wcześniejszych sezonów to spokojnie może obejrzeć ten nowy, bo najważniejsze wydarzenia są przypomniane na początku odcinka. Jeśli ktoś od dawna wiernie śledzi losy dziewczyn to na pewno nie umknie jego uwadze, że nowa historia jest bardzo schematyczna. Znowu mamy martwą dziewczynę, czyli znowu jest jakiś morderca. Znowu jedna z przyjaciółek ,,znika” w momencie gdy dokonano morderstwa. Znowu poszkodowana przez dziewczyny osoba przychodzi na pogrzeb i dziwnie się uśmiecha. Takich podobieństw jest bardzo dużo, ale mam nadzieję, że dalej twórcy nas zaszokują i wymyślą coś oryginalnego. Mnie czasem Słodkie kłamstewka strasznie męczą i często robię sobie przerwy od tego serialu. Nowy sezon zaczyna się o wiele dojrzalej niż wcześniejsze. Każda z dziewczyn ma pracę, nowych chłopaków, czy jak Hanna nawet narzeczonego. Widać, że wydoroślały, a minione wydarzenia są dla nich ciągle powracającym koszmarem. Jak na dorosłe osoby przystało już się nie spotykają w najtańszej knajpce tylko w ekskluzywnym hotelu. W sumie ten sposób dojrzewania postaci w serialach zawsze mnie ciekawił, stają się dorosłe tylko dzięki drogim ubraniom i zamiast kawy popijają szampana. Cały serial jednak ma to do siebie, że chociaż czasem przynudza wiecznie schematycznymi wydarzeniami to i tak miło się go ogląda, zwłaszcza, gdy nie ma niczego bardziej interesującego. Ma swój tajemniczy klimat i potrafi na swój sposób wciągnąć w całą pokręconą akcję i chociaż momentami mam wrażenie, że twórcy lecą z nami w kulki to wiele razy powracam do tej historii, bo jest idealna na wieczór, gdy człowiek chce się trochę odprężyć i nie wysilać mózgu.


3.The Shannara Chronicles

A na koniec moja nowo odkryta perełka. Nie czytałam książek na podstawie, których został stworzony serial, więc nie jestem w ogóle wtajemniczona w całą historię. Na pewno jestem zachwycona efektami specjalnymi, scenografią i kostiumami. Cały efekt dla oka jest niesamowicie przyjemny i dzięki temu nie dostrzega się kilku niedociągnięć. W sumie to się nie spodziewałam, że MTV może stworzyć serial fantasy na takim poziomie. Tutaj znowu mogłabym się przyczepić do gry aktorskiej, bo jest dość kiepska, ale za to Manu Bennett w roli Allanona przebija wszystkich o głowę i nawet tylko dla niego warto oglądać tę produkcję. Motyw magicznego drzewa, które oddziela świat elfów od demonów również jak najbardziej na plus. Czekam tylko na moment jak opadną wszystkie liście i pradawne zło nabierze pełni sił. Dzięki drzewu istnieje również magia elfów, dlatego główna bohaterka, jako ostatnia żyjąca strażniczka musi zdobyć kwiat, który sprawi, że Ellcrys odrodzi się na nowo. Towarzyszy jej chłopak, który jest pół elfem i posiada magiczne kamienie, umożliwiające zabijanie demonów. Oczywiście na początku Wil nie wierzył w żadne magiczne mocne i starał się odciąć od całej misji, jednak sumienie podpowiadało mu, że jest potrzebny księżniczce, która sama nie da rady uratować elfów. Główna bohaterka i jednocześnie księżniczka elfów jest w pewien sposób połączona z drzewem, dzięki czemu otrzymuje wizje, które mają ją przestrzec przez czyhającym złem i nakierować do działania. W ciągu czterech odcinków dostrzegłam kilka podobieństw do Władcy Pierścieni, co w sumie nie denerwuje mnie ani trochę, a wiem, że na forach to jest główna wada, którą zarzucają tej historii. Już się nie mogę doczekać kolejny odcinków bo z niecierpliwością czekam na rozwinięcie historii.

Czytaj dalej...

Weekend z książką - ,,Ja, Diablica" Katarzyna Berenika Miszczuk.


,,Pożegnania. Nie lubię ich. Wydają się taką ostatecznością. Nigdy nie wiadomo, czy zobaczy się kogoś, z kim właśnie ściskasz dłoń i kogo całujesz w policzek, komu machasz z oddali. Może to ostatni dotyk, ostatnie słowa? Nie ma nic gorszego od pożegnań."
- Katarzyna Berenika Miszczuk ,,Ja, Diablica"


Dzisiaj przychodzę do was z książką, którą napisała Katarzyna Berenika Miszczuk. Jest to moje drugie spotkanie z tą autorką i kolejny raz jestem zachwycona jej dziełem. Między innymi dzięki Pani Miszczuk zaczęłam z chęcią sięgać po twórczość polskich pisarzy i wiele razy się przekonałam, że to co nasze wcale nie jest gorsze od zagranicznych pozycji.

Wiktoria Biankowska ma dwadzieścia lat i wydawałoby się, że ma przed sobą całe życie. Jednak los bywa przewrotny i w tak młodym wieku zostaje zamordowana, co wcale nie oznacza, że jest to już koniec jej istnienia. Trafia do Los Diablos, gdzie obejmuje stanowisko diablicy. Jej praca polega na targowaniu się o dusze zmarłych, którzy mogą być przyszłymi mieszkańcami Piekła. Nowe życie nie uszczęśliwia wystarczająco Wiktorii, która woli wracać na Ziemię, gdzie dalej próbuje zawalczyć o uczucia chłopaka, w którym od dawna się podkochuje.



,,-Ale ja nie chcę iść do Nieba.
Uzjelowi uśmiech spełzł z twarzy, na moją wstąpiło przerażenie. Śmierć zachichotała skrzekliwie.
(...)
- To nieważne. -ciągnęła staruszka uroczystym tonem. -Czuję, że moim powołaniem jest nieść Słowo Boże w odmęty piekielne.
Aż jęknęłam. Jeszcze tylko, nie daj Boże, dogada się z Joanną d'Arc, to gotowe podpalić najlepsze kluby."

Bardzo lubię książki, w których jest zderzenie kilku światów, a już zwłaszcza, gdy są tak pomysłowo wykreowane. Piekło każdemu kojarzy się z przykrym miejscem, do którego trafia się za karę, a na dodatek wszędzie są wielkie i gorące kotły, w których gotują się grzesznicy. W ,,Ja, Diablica” otchłań piekielna została całkiem inaczej przedstawiona, a trafienie do niej wcale nie jest przykrym następstwem swoich niegodnych czynów za życia. Po śmierci każdy człowiek znajduje się w miejscu, gdzie anioł z diabłem targują się o jego duszę i robią podsumowanie dobrych uczynków waz z grzechami. Przypomina to trochę bitwę o klienta, bo każdy z nich wychwala swoje miejsce zamieszkania i stara się przekonać człowieka, by ten właśnie wybrał reprezentowany przez nich świat. Wtedy dowiadujemy się, że Piekło wcale nie jest gorsze od Nieba, a tak naprawdę ludzie powinni się obawiać Czyśćca, który jest miejscem gdzie odsyłane są najpodlejsze osoby. Wiktoria trafia na bardzo przebiegłego diabła, który szybko pokonuje anioła i zabiera duszę dziewczyny ze sobą. Jednak nie zostaje ona zwykłą mieszkanką Piekła, tylko otrzymuje wyróżnienie diablicy, dzięki czemu również może targować się o dusze ludzi. Otrzymuje również magiczny klucz, dzięki któremu z każdego miejsca na Ziemi może się przenieść do swojej wspaniałej rezydencji w Los Diablos. Każda osoba, która tam trafi dostaje zakwaterowanie i może się cieszyć wiecznym życiem polegającym na imprezowaniu i odpoczywaniu. Jeździ się tam wspaniałymi autami, nosi drogie i markowe ubrania. Można mieć tam wszystko, wystarczy tylko zamarzyć i niczym więcej się nie przejmować.



,,- Czyli co dokładnie zrobimy? - zapytałam.
Azazel podrapał się w zamyśleniu po brodzie.
- Ja bym spróbował nabić ich na pale, przebić im serca, obciąć zakute łby, potem poszatkować, ciała spalić, a to, co pozostanie, ułożyć naprzeciwko rezydencji Lucyfera, tuż pod oknami jego sypialni, żeby zaraz po przebudzeniu zobaczył ich parszywe mordy ociekające posoką. Ale to tylko taka luźna propozycja...
Nie można było o nim powiedzieć, że cierpiał na brak inwencji twórczej..."

Piękne miejsce akcji nie miałoby żadnego znaczenia bez równie barwnych i interesujących postaci. Najlepsze wrażenie wywołały na mnie diabły, a zwłaszcza Beleth i Azazel, którzy nie wyobrażają sobie dnia bez knucia i wprowadzania swoich intryg w życiem, czym doprowadzają do białej gorączki Lucyfera – władcę piekieł. Beleth stał się opiekunem Wiktorii i miał ją zapoznać ze wszystkimi zasadami panującymi w Piekle i służyć swoją niezastąpioną obecnością, bo w końcu, kto może być lepszy od nieziemsko przystojnego diabła, który ma silny charakter i niesamowicie lubieżny uśmiech? Azazel natomiast cały czas doprowadza czytelnika do śmiechu z powodu swoich planów zawładnięcia światem, aż w pewnym momencie nikogo nie dziwi, że to on był tak bezczelny i stworzył komary, które są utrapieniem ludzkości. Po piętach depcze im Kleopatra (tak, ta królowa Egiptu), która jest niesamowicie próżna i ma obsesję na punkcie mężczyzn. Trochę gorzej na ich tle wypada Wiktoria, która dopiero zaczyna się odnajdywać w świecie diabłów i na dodatek ciągle ucieka na Ziemię, gdzie został jej obiekt westchnień – Piotruś. Chłopak niesamowicie nudny i niezdarny aż momentami nie dowierzałam, że główna bohaterka bez zastanowienia wybiera tego irytującego chłoptasia zamiast czarującego Beletha. Jego obecność strasznie mi wadziła, jednak do szału doprowadzało mnie ciągłe zdrabnianie imienia Piotr. Było to strasznie dziecinne i czasami nie pasowało do powagi sytuacji, a Wiktoria przez to przypominała małą dziewczynkę, która ciągle potrzebowała swojego ,,Piotrusia”.



,,- Ale jesteś Śmiercią – wycedziłam – Jak możesz nie wiedzieć, że ktoś umrze. 
- A zdarza się – westchnęła. – przeważnie wtedy kiedy nasi mieszają się do tego. Hitler miał dożyć dziewięćdziesiątki, a Rzesza miała zajmować całą Europę. No, ale Lucyfer stwierdził, że to przesada i że jak tylu ludzi umrze w czasie 44 prześladowań w jednej chwili, to nie starczy nam personelu, żeby wszystkich obsłużyć, więc na Hitlera został wydany wyrok."

Ucieczki Wiktorii na Ziemię zapoczątkowały niesamowity rozwój historii, w której niczego nie zabrakło. Główna bohaterka wraca do swojej niewielkiej kawalerki, by w końcu wyznać miłość ,,Piotrusiowi” i rozwiązać zagadkę swojej tajemniczej śmierci, która wcale nie była tragicznym wypadkiem. Dziewczyna dowiedziała się od samej Śmierci, że ktoś maczał palce w jej przedwczesnym przejściu do zaświatów. Tylko, kto mógł tak źle życzyć zwykłej studentce? I tutaj zaczynają się problemy, ponieważ okazuje się, że nic nie jest oczywiste, a tym bardziej nie każdy może zostać nazwany przyjacielem. Działania Wiktorii doprowadzają do wielu zabawnych wydarzeń, ale poza śmiesznymi sytuacjami otrzymujemy również wiele bójek, trochę lejącej się krwi, a nawet wywołanie trzeciej wojny światowej, której zatrzymanie będzie wiele kosztować wszystkich bohaterów. Jednak pamiętajcie, że w Piekle można złamać wszelkie zasady i nikt nie zdoła przechytrzyć zakochanego diabła.



,,Mężczyzna może i powstał pierwszy, ale to kobiety są idealne, a nie te prototypy"

,,Ja, Diablica” jest interesującym rozpoczęciem trylogii o Wiktorii Biankowskiej. Ocieka świetnym poczuciem humoru i zaskakującymi zwrotami akcji. Wydaje mi się, że w tej książce każdy znajdzie coś dla siebie, ponieważ są w niej nie tylko walki o życie i los świata, ale również zwykłe dylematy miłosne, czy rozwiązywanie tajemniczych zagadek. Jest to idealna lektura, przy której można się odprężyć i na pewno nie raz wybuchnąć śmiechem. Pani Miszczuk w swojej historii przedstawiła śmierć z przymrużeniem oka, co mi się niesamowicie podobało, bo jest do dość delikatny temat. Najważniejsze jest jednak to, że w jej historii wszystko jest możliwe i jedna osoba w dość krótkim czasie może umrzeć kilka razy, a i tak się nie nauczy, że nie wolno ufać diabłom. :)

Czytaj dalej...

Zaległe LBA.

Dzisiaj szybki post związany z odpowiedziami na LBA. W niedzielę zapraszam na kolejną recenzję książki, a teraz przy okazji chciałabym zapytać, czy chcielibyście przeczytać notkę na jakiś konkretny temat? Już dawno miałam się was zapytać, czy macie jakieś specjalne życzenia, co do pisanych przeze mnie postów, więc teraz jest okazja by je spełnić. Może jakaś wybrana książka, czy coś związanego ze mną i kotełami? Piszcie śmiało, bo bardzo jestem ciekawa waszego zdania. :)




Pierwsza nominacja od http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/. Bardzo dziękuję!

1. Wymień swoje postanowienia noworoczne. Bardzo chcesz je spełnić?
Nie mam postanowień. W starym roku przekonałam się, że jak naprawdę potrzeba zmian to można je wprowadzić z dnia na dzień, bez zbędnego planowania i zapisywania ich w kajecie.

2. Jaką książkę możesz zaznaczyć od niedawna za przeczytaną?
Ostatnią, którą skończyłam był Restart i niestety bardzo się zawiodłam na tej pozycji. Początek był bardzo obiecujący, a potem coraz gorzej.

3. W jakim świecie z książki chciał/abyś żyć?
Chciałabym żyć w Śródziemiu.


4. Wolisz oglądać filmy czy czytać książki?
Ciężko mi wybrać, ale jeśli brać pod uwagę ilość to mam więcej przeczytanych książek niż obejrzanych filmów.

5. Wolisz pisane czy mówione recenzje i dlaczego?
Pisane, jakoś bardziej mi to pasuje, bo również trzeba je przeczytać i przez taką formę zapisu wprowadzają do historii. Recenzje mówione tracą swój klimat i moim zdaniem bardziej pasują do filmów/seriali, które również się ogląda. Ludzie naprawdę mało czytają, a jak już sięgają po recenzje, czy streszczenia to chociaż niech one będą spisane, a nie położone na tacy w formie krótkiego filmiku.

6. Jaka pora roku kojarzy ci się z twoją ulubioną lekturą?
Chyba lato. Gdy chodziłam do szkoły to w wakacje czytałam najwięcej i właśnie wtedy odkrywałam najlepsze książki. :)

7. Lubisz czytać lektury szkolne?
Aktualnie na studiach już nie posiadam lektur, ale w szkole raczej bez problemu czytałam lektury. Tego wymagał profil humanistyczny, do którego tak po prawdzie mam wstręt do tej pory.

8. Chciał/abyś sprowadzić ulubionego bohatera książkowego do naszego świata?
A kto by nie chciał? Zwłaszcza, gdy jest królem i ma na imię Aragorn? Mam nadzieję, że nie sprowadziłabym go w komplecie z Arweną. :D


9. Co uważasz pod słowami: dobry blog?
Wydaje mi się, że każdy blog, który jest prowadzony z pasją może być nazywany dobrym blogiem. Od razu widać, które blogi są dopieszczone i prowadzone głównie ze względu na zainteresowania i chęć podzielenia się nimi ze światem.
10. Co jest podstawą porządnego bloga?
Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ponieważ wydaje mi się, że to zależy od osobistego podejścia właściciela bloga. Mi się wydaje, że systematyczne dodawanie notek i trzymanie się swojej tematyki to wyznacznik porządnego bloga. Inne osoby pewnie mogą zwracać uwagę na wygląd, interpunkcję i sensownie sklecone notki, a dla jeszcze innych osób podstawową mogą być dobrej jakości zdjęcia.



Druga nominacja od  http://mybooktown.blogspot.com/. Bardzo dziękuję!

1. Ile książek miesięcznie średnio czytasz?
Naprawdę różnie to bywa, ale tak minimalnie to 4.

2. Jakie seriale obecnie oglądasz?
Teen Wolf, Arrow, Flash, Gotham, Shadowhunters, Once upon a time, American Horror Story, Piękna i Bestia, W garniturach, Supernatural, Słodkie kłamstewka, The Shannara Chronicles no i na razie ukończone to Gra o tron, Sherlock i Wikingowie.


3. Jeśli miałbyś polecić każdemu jedną, jedyną książkę, to jaka by to była?
Władca Pierścieni. Wiem, że jedni albo kochają twórczość Tolkiena, albo nienawidzą. Jednak uważam, że tej pozycji należy się chociaż jedno przeczytanie, od początku do końca, by móc uznać, że jest godna uwagi lub nie.

4. Zdarza Ci się czytać w szkole lub pracy?
Dość często czytam na wykładach.
5. Chciałbyś/Chciałabyś zostać kiedyś bibliotekarzem?
Kiedyś o tym myślałam, jednak zaczęłam studiować informatykę i raczej znajdę pracę związaną z tym kierunkiem.

6. Jak długo zamierzasz prowadzić swojego bloga?
Na razie się stąd nie ruszam. Zobaczymy, co czas pokaże.
:)
7. Co robisz, aby zrelaksować się po pracy (oprócz czytania)?
Oglądam filmy/seriale, czasem rysuję.

8. Masz jakiś sposób na szybsze czytanie?
Nie. Nawet nie lubię szybko czytać, lepiej jak najdłużej zostać w danej historii. Niektóre strony zdarza mi się nawet przeczytać parę razy pod rząd.

9. Ile czasu dziennie poświęcasz na czytanie?
Zależy, przeważnie kilka godzin, ale gdy wiszą nade mną egzaminy to w ogóle nie czytam.

10. Jaka jest Twoja największa pasja (oprócz czytania)?
Nałogowe odwiedzanie kina. :)

11. Ile języków umiesz/uczysz się?
Uczę się angielskiego.

1.Co uważasz na temat książek z gatunku fantastyki? 
2.Jaka jest Twoja ukochana książka?
3.Najlepszy film jaki widziałeś/widziałaś w poprzednim roku?
4.Utożsamiasz się z jakimś bohaterem książkowym?
5.Jakie magiczne zwierze chciałbyś/chciałabyś posiadać?
6.Marvel, czy DC?
7.Ulubiony serial?
8.Jak układasz książki w swojej domowej biblioteczce?
9.Masz możliwość zamienienia się w jednego z superbohaterów. Którego byś wybrał/wybrała?
10.Kogo chciałbyś/chciałabyś spotkać na swojej drodze: Dumbledora z listem do Hogwartu, czy Gandalfa, który wysłałby Cię na ważną misję?
11.Jaki jest Twój ulubiony czarny charakter?

Nominuję:
http://hrosskar.blogspot.com/
http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/
http://nieczytam.blogspot.com/
http://tajemniczeksiazki.blogspot.com/
http://ksiazkowaczarnobialaem.blogspot.com/
http://odkawywoleksiazke.blogspot.com/
http://cudowneksiazki.blogspot.com/
http://skrytaksiazka.blogspot.com/
http://blondie-in-wonderland.blogspot.com/
http://be-here-now-and-forever.blogspot.com/
http://alejaczytelnika.blogspot.com/
Czytaj dalej...

Weekend z książką - ,,Miasto Kości" Cassandra Clare.

,,Gdybyś był w połowie tak zabawny za jakiego się uważasz, mój chłopcze,
byłbyś dwa razy bardziej zabawny niż jesteś.''
-  Cassandra Clare ,,Miasto Kości"



Sesja się zbliża, więc powinnam siedzieć z nosem w książkach, a ja i tak robię wszystko, łącznie z dostarczeniem pierścienia do Mordoru i innymi niecierpiącymi zwłoki misjami. Żeby nie wyjść na totalnego lesera to powiem, że w tym tygodniu nie ukończyłam ANI JEDNEJ książki. Tak, czuję się jak zdrajca i na dodatek zaczyna mi brakować książkowego tlenu, ale zanim się uduszę opowiem wam o książce, którą czytałam kilka lat temu, będąc jeszcze dumną uczennicą gimbazy. Mowa tutaj o ,,Mieście Kości”, a naszło mnie akurat na tę pozycję za sprawą serialu, który został niedawno wyemitowany. Na razie nie będę go oceniać, ponieważ chcę obejrzeć więcej niż dwa odcinki. Wracając do książki była to jedna z piękniejszych historii jaką było mi dane przeczytać w tamtym okresie i do tej pory jestem w niej bezwarunkowo zakochana. Chociaż wiadomo, że po tylu latach trochę inaczej odbiera się pewne wątki. Zapewne jakbym dopiero teraz zaczęła ją czytać to marudziłabym na miłosne sceny, ale skoro to było tyle lat temu to nic dziwnego, że straciłam głowę dla Jace'a. :)

Tysiące lat temu Anioł Razjel zmieszał swoją krew z krwią mężczyzn i stworzył rasę Nephilim, pół ludzi, pół aniołów. Mieszańcy człowieka i anioła przebywają wśród nas, ukryci, ale wciąż obecni, są naszą niewidzialną ochroną. Nazywają ich Nocnymi Łowcami. Nocni Łowcy przestrzegają praw ustanowionych w Szarej Księdze, nadanych im przez Razjela. Pewnego dnia Clary trafia do świata istot, o których istnieniu pojęcia nie miała. Dowiaduje się, że wszystkie postacie rodem z legend żyją naprawdę, a jej matka usilnie to przed nią ukrywała. W końcu nadchodzi moment, gdy  Clarissa musi stawić czoło swojej prawdziwej naturze i pogodzić się z nią, by uratować  matkę, która została porwana przez ludzi, od których uciekała przez tyle lat.


,,-Nie zakochałeś się jeszcze w niewłaściwej osobie?
-Niestety, moją jedyną miłością pozostaję ja sam.
-Przynajmniej nie martwisz się odrzuceniem, chłopcze.
-Niekoniecznie. Od czasu do czasu się odtrącam, żeby było ciekawiej."

Jace był moim ulubieńcem od pierwszego momentu jak tylko pojawił się w książce. Całkowicie straciłam głowę dla tego aroganckiego chłopaka z ciętym językiem, który wiele razy narażał własne życie w obronie ludzi, którzy byli dla niego całym światem. Jego ciężkie dzieciństwo i na dodatek dość krótkie, dawało się mocno we znaki w dorosłym życiu. Kierował się lekcjami, które wpajał mu ojciec, a jedna, którą zapamiętałam do tej pory brzmi - ,, Kochać to niszczyć, a być kochanym, to zostać zniszczonym” . Smutne wspomnienie małego Jace’a i jego oswojonego sokoła całkowicie rozłożyło mnie na łopatki. Nic dziwnego, że wiele lat później zamienił się w osobę, dla której zabijanie i walki były celem życia. Oczywiście przez całą historię odkrywamy wiele tajemnic związanych z tym skomplikowanym chłopakiem. Poznajemy jego pragnienia, ulubione zajęcia i dzięki temu widzimy, że gdzieś w głębi jest po prostu zranionym małym chłopcem, który chowa się za wizerunkiem niegrzecznego faceta. Jace jest złożoną postacią, której wręcz nie da się nie polubić, a tym bardziej nie idzie się zanudzić podczas jego słownych potyczek z innymi postaciami. Jace jest największą zaletą książki i z wielką przyjemnością śledzi się jego poczynania.


,,- Więc kiedy nie ma pełni, czujesz się tylko trochę wilkiem? - drążyła Clary.
- Można tak powiedzieć.
- Jeśli masz ochotę, możesz wystawić głowę przez okno.
Luke się roześmiał.
- Jestem wilkołakiem, a nie golden retrieverem."

Grzechem byłoby nie wspomnieć o pozostałych postaciach, które są również warte uwagi. Do tej pory ciężko mi znaleźć książki, w których każda postać wprowadzałaby tak wiele i potrafiła rozbawić do łez. Sama główna bohaterka, chociaż czasem zachowuje się dość idiotycznie potrafi zabłysnąć czymś intrygującym. Można by jej było zarzucać naiwność i wiarę w czysto przyjacielskie intencje Simona, ale która z nas myślałaby racjonalnie w towarzystwie Jace’a? Jednak Clary pomimo swoich wad, których zawsze o wiele czujniej wypatruję u głównych bohaterek niż męskich postaci jest sympatyczna i narwana, a na dodatek wręcz idealnie pasuje do Jace’a i na pewno nie odstępuje go na krok pod względem odwagi, czy waleczności. Następny w kolejce jest Simon, najlepszy przyjaciel głównej bohaterki i jednocześnie nieszczęśliwiec, który potajemnie się w niej podkochuje. Zawsze mi przeszkadzał w tej całej historii i psuł najlepsze momenty, jednak co to by była za książka bez prawdziwego upierdliwca? Potem, gdy już zaczął żyć własnym życiem i miał własne problemy stał się o wiele bardziej interesująca postacią. Lightwoodów również ciężko nie polubić. Siostra i brat, ogień i woda. Naprawdę wcześniej nie spotkałam tak świetnie wykreowanego i uzupełniającego się rodzeństwa. Nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała o tym złym, czyli o Valentinie, który tak namieszał w życiu wszystkich bohaterów, że wręcz zasługuje na miano mistrza zbrodni.


,,-Trzymaj się z daleka od mojej broni. Nie dotykaj żadnej bez mojego pozwolenia.
- Cóż, właśnie pokrzyżowałeś moje plany sprzedania jej na eBayu - rzuciła Clary 
- Sprzedania na czym? 
Clary się uśmiechnęła 
- Mitycznym miejscu o wielkiej magicznej mocy."

Niesamowicie podoba mi się skonfrontowanie świata Nocnych Łowców i ludzi. Clary wychowywała się w szarej rzeczywistości i nie wierzyła w stwory z bajek, jednak, gdy spotkała Nocnych Łowców od razu uwierzyła w każde słowo, które wypowiedzieli. Wiadomo, że miała wymazane wspomnienia, które powoli zaczynały świtać w jej rudej głowie, ale i tak dość szybko przystosowała się do nowych realiów. Całkiem inne miał podejście Jace, który w ogóle nie był na bieżąco z technologią. Sam instytut był miejscem, gdzie nie dało się znaleźć komputerów, czy komórek, takie sprzęty po prostu nie pasowały i zaburzałyby wizerunek pogromców demonów.  Oni posiadali różnorodne bronie i runy, które sprawiały, że byli jeszcze bardziej wyjątkowi. Dzięki swoim zdolnościom bronili ludzi, którzy nawet nie mieli pojecia o ich istnieniu, a tym bardziej o wszystkich demonach, wampirach, wilkołakach i innych postaciach, którymi straszy się małe dzieci gdy są niegrzeczne. Bardzo spodobał mi się również motyw ,,wzroku”, który pokazuje jak czasem ludzie są ograniczeni i nie dostrzegają tego co ukrywa się w ciemnościach, czy pod postacią niepozornych budowli. Jedynie wiara sprawia, że można dostrzec to, co piękne i dostępne dla wybrańców.


,,Nawet w stroju pogromców demonów Simon wyglądał jak chłopiec, który przychodzi do domu dziewczyny, żeby umówić się na randkę, jest uprzejmy dla jej rodziców i dobry dla zwierząt domowych. Jace natomiast wyglądał jak chłopak, który przychodzi do czyjegoś domu, żeby go spalić dla zabawy."

Cała książka wręcz składa się z cudownych cytatów i błyskotliwych dialogów. Pamiętam, że starałam się przepisywać te, które były moimi ulubionymi, jednak to dość mocno przypominało walkę z wiatrakami, ponieważ musiałabym przepisać całą książkę by czuć satysfakcję. Ja naprawdę byłam zakochana w historii Jace’a i Clary. W ich walce o świat, życie własne i najbliższych, miłość i marzeniach o posiadaniu rodziny, nawet jeśli okazałaby się do granic możliwości destrukcyjna. Każdy z bohaterów przeżywał wiele konfliktów wewnętrznych, zwłaszcza Jace był dość mocno na nie skazany. Rozbity między tęsknotą za ojcem, a pięknym uczuciem, którego dość długo do siebie nie dopuszczał. Drugą taką postacią na pewno był Alec, który chciał kochać i być kochanym, a jednocześnie bał się odrzucenia rodziny, na której równie mocno mu zależało. Pierwszy raz całkowicie przepadłam nad książką, która nie zafascynowała mnie samą fabuła, ale również bohaterowie wkradli się do mojego serca i goszczą w nim od około 7 lat i nic nie wskazuje na to by jakakolwiek młodzieżówka zajęła miejsce ,,Darów Anioła". Cieszę się, że byłam na bieżąco z książkami, gdy jeszcze nie było na nie mody. Niestety film i serial mogą skutecznie zrazić ludzi do całej historii albo zaburzyć piękny obraz jaki  można sobie wyobrazić we własnej głowie podczas czytania.

Czytaj dalej...

Filmy, na które czekam + LBA.


Oglądanie filmów jest moją drugą miłością. Zaraz po książkach i kotach, które razem zajmują pierwsze miejsce na podium. Nie wyobrażam sobie piątkowego wieczoru inaczej niż w sali kinowej. W tym roku będzie naprawdę wiele filmów, na które czekam z niecierpliwością, a są to :


1. Deadpoll (12.02.2016)

Naprawdę nie sądziłam, że w końcu na Walentynki otrzymam tak porządny film! Swoją drogą twórcy filmu na prawdę mają świetne poczucie humoru skoro krwawą ekranizację komiksu Marvela reklamują jako wzruszający melodramat. Ekranizacja jednego z najoryginalniejszych komiksów Marvel Comics. Wade Wilson (Ryan Reynolds) - niegdyś agent służb specjalnych, a obecnie najemnik - poddany zostaje nielegalnemu eksperymentowi, w wyniku którego nabywa niezwykłych mocy samouzdrawiania. Odtąd staje się znany jako "Deadpool" i wyposażony w nowe zdolności oraz czarne poczucie humoru wyrusza z misją wymierzenia sprawiedliwości człowiekowi, który niemal zniszczył mu życie. 

2. Osobliwy dom Pani Peregrine (04.03.2016)
Wywołująca dreszcz emocji i grozy opowieść o domu sierot na tajemniczej wyspie, zamieszkiwanej niegdyś przez równie tajemnicze dzieci. Szesnastoletni Jakub, którego dziadek był jednym z nich, przyjeżdża na wyspę, żeby za wszelką cenę odkryć przeszłość dziwnego, zniszczonego domu i jego małych mieszkańców.

3. Duma i uprzedzenie, i zombie (11.03.2016)

Powieść opowiada o perypetiach miłosnych sióstr Bennett, podczas gdy w hrabstwie Hertfordshire wylęgają się zombie. Z tego też powodu regiment brytyjskiej armii zamiast na wojnę z Napoleonem trafiają do hrabstwa, by zwalczyć falę szkodników nie mających tyle dżentelmeńskiej przyzwoitości, by pozostać spokojnymi trupami na lokalnych cmentarzach.

4. Niezgodna: Wierna (18.03.2016)

Tym razem Tris i Cztery muszą przekroczyć granicę metropolii przyszłości i wejść do zupełnie nieznanego sobie świata, ukrywanego przez system. Jest to jedyny sposób, by ocalić ludzkość i zniszczyć dyktaturę. To co odkryją po drugiej stronie każe im zweryfikować wszystko, w co dotąd wierzyli i raz jeszcze dokonać podstawowych wyborów dotyczących odwagi, wierności, poświęcenia i miłości. Czeka ich ostateczna walka o świat, o siebie, o miłość.

5. Batman v Superman: Świt sprawiedliwości (01.04.2016)

W obawie przed poczynaniami nieposkromionego superbohatera o boskich rysach i zdolnościach, najznamienitszy obywatel Gotham City, a zarazem zaciekły strażnik porządku, staje do walki z otaczanym czcią współczesnym wybawcą Metropolis, podczas gdy świat usiłuje ustalić, jakiego bohatera naprawdę potrzebuje. Wobec konfliktu, który rozgorzał między Batmanem i Supermanem, na horyzoncie szybko pojawia się nowy wróg, stawiając ludzkość w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa, z jakim jeszcze nigdy nie musiała się mierzyć.

6. Victor Frankenstein (15.04.2016)

Nowa wersja historii Frankensteina z Danielem Radcliffe'em w roli Igora, młodego asystenta niesamowitego doktora. Igor zaprzyjaźnia się ze studentem medycyny, Victorem Von Frankensteinem, stając się świadkiem jego eksperymentów i narodzin legendy, która fascynuje po dziś dzień.

7. Łowca i królowa lodu (22.04.2016)

Na długo nim królową Ravennę (Charlize Theron) przeraziła rozkwitająca uroda Śnieżki i postępujące widmo utarty władzy, Ravenna w cichości przyglądała się jak jej siostra – Freya (Emily Blunt), po bolesnej zdradzie, która złamała jej serce, opuszcza Królestwo. Potrafiąca zamrażać swoich wrogów Królowa Lodu Freya spędza lata w samotności, tworząc legion śmiercionośnych łowców, w którego zastępach znajdują się Łowca Eryk (Chris Hemsworth) i wojowniczka Sara (Jessica Chastain), którzy kierują się jedną zasadą – Nigdy nie kochać. Kiedy Freya dowiaduje się o losach swej siostry, wzywa swoich zaufanych łowców, by sprowadzili Magiczne Zwierciadło.

8. Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów (06.05.2016)

W filmie "Kapitan Ameryka: wojna bohaterów", będącym bezpośrednią kontynuacją hitowego "Avengers: Czas Ultrona", Steve Rogers aka Kapitan Ameryka staje na czele drużyny Avengers, by ponownie ocalić ludzkość przed zagładą. W czasie kolejnej międzynarodowej akcji z udziałem superbohaterów ponownie dochodzi do strat w ludności cywilnej. Rosną więc naciski polityczne, by poddać herosów systemowi nadzoru i utworzyć organ decydujący o stopniu ich zaangażowania w działania militarne. Sytuacja ta poważnie wpływa na atmosferę panującą wśród Avengers, którzy starają się obronić świat przed nowym, nikczemnym nieprzyjacielem.

9. X-Men: Apocalypse (20.05.2016)
Kiedy jeden z najniebezpieczniejszych i najpotężniejszych złoczyńców, Apocalypse, chce zniszczyć całą planetę, powstrzymać mogą go tylko X-Meni.

10. Alicja po drugiej stronie lustra (26.05.2016)
Alicja powraca do Krainy Czarów, by razem z przyjaciółmi powstrzymać złego Władcę Czasu i przywrócić porządek w magicznym świecie.

11. Warcraft: Początek (10.06.2016)

Film inspirowany kultową grą  "Warcraft" Dwa zwaśnione królestwa - zamieszkiwane przez ludzi Azeroth (Przymierze) i świat orków Draenor (Horda) - w walce przeciw sobie. Przymierze walczy o zachowanie porządku i bezpieczeństwo ludzi, Horda zaś o przetrwanie zagrożonego gatunku orków. Wzorem gry, twórcy filmu nie opowiadają się po żadnej ze stron. To widz musi zdecydować, któremu królestwu kibicuje. Film Duncana Jonesa przedstawia dzieje Warcraft na rok przed wydarzeniami będącymi punktem wyjścia gry.

12. Tarzan: Legenda (08.07.2016)

Mijają lata, od kiedy Tarzan (Skarsgård), opuścił afrykańską dżunglę na rzecz cywilizowanego życia w Londynie. Jako John Clayton III, Lord Greystoke decyduje się wrócić do Konga, gdzie ma pełnić funkcję emisariusza rządu z misją handlową. Nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że jest pionkiem w śmiertelnie niebezpiecznej grze targanego wolą zemsty, chciwego kapitana Leona Roma z Belgii (Waltz). Okazuje się, że osoby stojące za zabójczym spiskiem nie mają pojęcia, co rozpęta się za ich sprawą.

13. Legion samobójców (12.08.2016)

Tajna agencja rządowa rekrutuje grupę złoczyńców, odsiadujących wyroki, do udziału w niebezpiecznych misjach, w zamian za ułaskawienie.

14. Doktor Strange (04.11.2016)

"Doctor Strange" jest filmową adaptacją popularnego komiksu, stworzonego przez Stana Lee i Steve'a Ditko. Głównym bohaterem jest znany chirurg, Stephen Strange, który ulega wypadkowi samochodowemu. Nerwy w jego rękach zostają uszkodzone, co uniemożliwia mu dalszą pracę. Odnajduje jednak nowe życie podczas szkolenia na najwyższego czarnoksiężnika Ziemi.

15. Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć (18.11.2016)

Całość inspirowana jest podręcznikiem, z którego Harry Potter  korzystał w Hogwarcie podczas zajęć z Opieki nad Magicznymi Stworzeniami. Dzieło opowie historię autora tej książki, czyli Newta Scamandera, w którego wciela się Eddie Redmayne. Obraz został wyreżyserowany przez Davida Yatesa, zaś scenariusz napisała sama J.K. Rowling, czyli autorka serii o Harrym Potterze.



 Pierwsza nominacja od http://hrosskar.blogspot.com/, bardzo dziękuję!

1. Trzy książki, bez których nie wyobrażasz sobie życia?
W sumie to nie mam pojedynczych książek, który wywarłyby na mnie gigantyczne wrażenie. Raczej składają się na to całe serie, gdzie na pierwszym miejscu jest Władca Pierścieni, na drugim Harry Potter, a dalej remis między Darami Anioła i Czarnym Magiem.
2. Oglądasz ekranizację książek i porównujesz je z pierwowzorem?Raczej nie. Ekranizacje przenoszą na ekran książki w sposób możliwe wierny oryginałowi. Gorzej bywa z adaptacjami, w których twórcy potrafią pominąć bardzo ważne sceny albo i diametralnie zmienić zakończenie. Jednak to już naprawdę musi być coś szokującego, żeby doszło u mnie do porównywania. Przeważnie dla mnie film i książka to dwie różne sprawy.  
3. W jakich wyzwaniach bierzesz udział? Nie biorę udziału w wyzwaniach. Wolę być wolna od wszelakich zobowiązań. :D4. Jakie masz plany czytelnicze na 2016 rok?
W tym roku nic nie planowałam. Postawiłam na spontaniczne wybieranie książek.
5. Jaki jest Twój ulubiony autor?
Tolkien.
6. Pięć książek, które zabrałbyś/ałbyś na bezludną wyspę?Zapewne byłyby to jakieś opasłe tomiska, których jeszcze nie znam i ich czytanie zajęłoby mi więcej czasu:
- Z mgły zrodzony
-Rok szczura
- Królowie przeklęci
-Królowa zdrajców
-Sześć światów Hain
7. Twarda, czy miękka oprawa?U mnie przeważają miękkie oprawki, ale to tylko dlatego, że takie książki są o wiele tańsze. 
8. Film, który mógłbyś/mogłabyś oglądać wiele razy i wciąż Ci się nie nudzi?
Władca Pierścieni: Powrót króla.
9. Wśród przeczytanych książek przeważają książki posiadane, czy te pożyczone?
Posiadane.
10. Ulubiony gatunek literacki to...?
Fantastyka.
11. Jakiej muzyki najczęściej słuchasz?
Aktualnie wszystkiego co leci na Antyradiu.

Drugą nominację otrzymałam od 
http://cudowneksiazki.blogspot.com/, również bardzo dziękuję!

1. Czy masz jakąś znienawidzoną książkę?
Jedna jedyna – 50 twarzy Greya
2. Jaki jest twój ulubiony książkowy paring?
Aragorn i Arwena <3
3. Jaki jest twój ulubiony kolor?
Czerwony.
4. Czy poświęciłeś/aś już coś dla bloga?
Chyba jedynie czas na nic nierobienie. :D
5. Wolisz kupić czy wypożyczyć lekturę?
Kupić.
6. Jak duża jest twoja domowa biblioteczka?
Plus, minus 200 książek.
7. Słodkie ciasto czy gorzka czekolada? Co byś wybrał/ła?
Gorzka czekolada.
8. Jaka była pierwsza przeczytana przez ciebie książka (z wyjątkiem lektur szkolnych) ?
Chyba Harry Potter i Kamień Filozoficzny.
9.  Ile książek zamierzasz przeczytać w 2016?
Chciałabym dobić do okrągłej 100.
10. Jaki jest twój ulubiony książkowy gatunek?
Fantastyka.
11. Czy wcześniej znałaś mojego bloga (jeszcze przed nominacją) ?
Tak. :)

Tym razem nikogo nie nominuję, ponieważ ciężko było mi wybrać jedynie 11 blogów. Obserwuję wiele i każdy jest świetny w swojej dziedzinie. 






Czytaj dalej...

3 powody, przez które książka traci w moich oczach.


Dzisiaj dokończyłam książkę, przez którą ledwo przebrnęłam i cieszę się, że byłam na tyle opanowana by odstawić ją na półkę, zamiast wyrzucić przez okno. Zapowiadała się na całkiem fajną historię, która po prostu została w moim mniemaniu zniszczona. Dlatego naszło mnie by napisać, co moim zdaniem psuje radość z czytania. Wiem, że to jest temat rzeka, w końcu każdy lubi co innego, jednak chciałabym rozpocząć dyskusję na temat ,,okropieństw”, które sprawiają, że macie ochotę rozerwać książkę na strzępy. Ja mam takie trzy sztandarowe zasady, których trzymam się od kilku lat i wcale nie żałuję.

1. Miłosne zapychacze.
Nie krytykuję tutaj romansów, bo w końcu one polegają na rozległych miłosnych wątkach. Głównie mam teraz na myśli książki, w których pojawia się temat miłości, ale z założenia powinien być na drugim planie albo najlepiej na ostatnim, bo nie jest to najważniejszy motyw, bez którego historia nie miałaby prawa bytu. Zamiast tego autorzy wciskają na siłę te cukierkowe sceny, w każdym możliwym momencie, zamiast zająć się głównym punktem opowieści. Oczywiście wszystko musi być na umór schematyczne, mdłe, nijakie i stworzone po najniższej linii oporu, bez chociażby minimalnych oznak fantazji. Zainteresowanie od pierwszego wejrzenia, słowne potyczki, kilka sprzeczek i rumieńców na twarzy, a potem z każdej strony wręcz wyskakują serduszka dające pstryczka w nos czytelnikowi, który czeka na rozwiązanie niecierpiącej zwłoki zagadki. Naprawdę cenię sobie książki, w których uczucie rodzi się powoli, jest wręcz celebrowane i w każdym momencie widać, gdy następuje zmiana w relacjach między dwiema osobami. Historie, w których wszystko wchodzi na wyższy poziom w zaledwie połowie pierwszego tomu serii jest dla mnie po prostu czymś mało wiarygodnym i niewzruszającym. Dlatego tak bardzo zawiodłam się na ,,Restarcie”, który zapowiadał się fenomenalnie. Silna dziewczyna, bez uczuć, bezwzględna w swoich działaniach i nagle spotyka cud bożyszcze i zmienia się w rozlazłe kluchy. Każde wypowiedziane przez nich zdanie było przerwane namiętnym pocałunkiem i wzajemnymi zapewnieniami ile to dla siebie zrobią. Chyba niestety przyjęło się, że książka bez wątku miłosnego jest nic nie warta, co trochę mnie martwi, ponieważ wiele pozycji po prostu na tym traci. Autorzy zamiast skupić się na swoim świetnym pomyśle to chcą zadowolić wszystkich na siłę i przez to otrzymujemy nijaką papkę polaną sowitą warstwą lukru. Są historie, które wręcz się proszą o gorące uczucia, ale są też takie, które nie powinny ich zawierać.


2. Rozległe opisy.
Nie potrzebuję długich opisów by wyobrazić sobie dane miejsce. Kilka zdań stanowczo wystarczyłoby, aby ukształtować w głowie miejsce akcji. Jednak niektórzy autorzy tak się rozkręcają nad najdrobniejszymi szczegółami, że mogliby zapisać całe 400 stron i zabrakłoby im miejsca na dalsze opisywanie nadgryzionych liści, które zaburzają cały perfekcyjny porządek krajobrazu. Oczywiście są wyjątki, w których autor potrafi zaintrygować przydługim opisem miejsc, ponieważ jego pomysły są niesztampowe, a człowiek lubi odkrywać to, co nieznane. Ten sam problem tyczy się opisów ludzi, a zwłaszcza w momentach, gdy piękna niewiasta w końcu pojmuje, że ten wredny typ zaczyna jej się podobać. Wtedy dopiero otrzymujemy całą litanię na temat perfekcyjnie wyciętej szczęki, pełnych ust i tego niepowtarzalnego błysku w oku. Zawsze mi się wydawało, że takie opisy strasznie zabierają miejsce dla porywającej akcji, która schodzi przez to na dalszy plan. Naprawdę książka może być genialna bez zbędnych opisów postaci. Za przykład podam tutaj ,,Pisane szkarłatem”, gdzie każdy bohater był scharakteryzowany w kilku słowach, ale tak idealnie dobranych, że od razu miało się jego obraz przed oczami. Ogólnie ta książka jest dla mnie świetna pod każdym względem i tyczyłaby się też pierwszego podpunktu, a mianowicie autorka napisała trzy obszerne tomy, a wątku miłosnego, jest tam jak na lekarstwo, co jest wręcz cudowne w swoim minimalizmie.


3. Schematy.
Nic chyba nie denerwuje w książkach tak jak w kółko powtarzająca się historia. Dało się to zauważyć po wielkim sukcesie ,,Zmierzchu”, bo jak grzyby po deszczu zaczęły wyskakiwać książki o wampirach. Niedawno sama Pani Meyer napisała kolejną odsłonę swojego dzieła z okazji dziesięciolecia sagi. Taki prezent dla fanów. Nie wiem czy to dobry pomysł odgrzewać przysłowiowego kotleta. Mam duży sentyment do historii Edwarda i Belli, ale na pewno nie skuszę się na nową wersję. Za to podziwiam Rowling, która z klasą zamknęła Harrego Pottera i chociaż fani wręcz błagają o kolejne książki ze świata magów, to ona jest nieugięta i jedynie podrzuci co jakiś czas kilka ,,smaczków”. Aktualnie chyba na topie są wszelakiej maści dystopie, a to wszystko dzięki wielkiemu sukcesowi ,,Igrzysk śmierci”.  Akurat ja jeszcze nie spotkałam się z jakimiś męczącymi podobieństwami w tych historiach i każda z nich wnosiła powiem świeżości. Erotyki również miały swoją chwilę triumfu po ,,50 twarzach Greya”. Naprawdę w tamtym momencie aż się dziwiłam, czemu autorzy aż tak w to brną i naiwnie wierzą, że zrobią sukces na miarę Greya. Chyba jeszcze nie natrafiłam na książkę, która powielała uporczywie schematy i osiągnęła większy sukces niż jej poprzednik. Uwielbiam czytać lektury, które zapewnią mi masę zaskoczeń i zwrotów akcji, na które w życiu bym nie wpadła. Takie pozycje na długo pozostają w mojej pamięci i szczerze je wszystkim polecam. Gorzej bywa, gdy książka, do której podchodziło się z wielkim entuzjazmem okazuje się jednym wielkim zbiorem schematów. Odnosi się wtedy wrażenie, że gdzieś już to się czytało i bez problemu można wskazać, kto z kim będzie, w jaki sposób do tego dojdzie, kto zdradzi, a kto jednak umrze. Niektóre postacie to wręcz mają strzałkę nad głową z napisem ,, to ja ten zły”. Przyjęło się również, że po wielu dramatycznych wydarzeniach główni bohaterowie muszą w końcu być szczęśliwi, uratować świat, przeżyć i być z tą swoją drugą połówka. Jest niewiele historii, które łamią te zasady, a tylko niektórzy autorzy są tak bezwzględni, że potrafią uśmiercić bohaterów, czy ich miłość życia. Moim zdaniem cukierkowe historie przeszły do lamusa i chciałabym żeby większość autorów brała przykład z George’a R.R.Martina, który się nie patyczkuje i wybija połowę postaci.

 
Czytaj dalej...

Weekend z książką - ,,Angelfall" Susan Ee

,,Czasami kiedy błądzimy po omacku, wpadamy na jakiś dobry pomysł."
- Susan Ee ,,Angelfall"


Macie czasem tak, że dopiero po kilku godzinach od przeczytania książki i zrobieniu małej burzy mózgów jesteście w stanie stwierdzić, czy dana historia wam się podobała? Ja mam to szczęście, że przeważnie wynajduję lektury, które od razu trafiają do mojego serca. Gorzej już bywa z filmami i serialami  przez, które często jestem rozczarowana. Dzisiaj właśnie przyszła pora na książkę, która w pewnym momencie wywołała we mnie strasznie negatywne uczucia. W ogóle nie mogłam się połapać, o co w niej chodzi i zastanawiałam się, co autorka brała, gdy wymyślała niektóre momenty. Na szczęście, gdy emocje opadły udało mi się dostrzec zalety lektury, dzięki którym zrozumiałam, czemu ,,Angelfall" ma tak dobre noty. Jednak ostrzegam, że to nie jest książka na relaksujący wieczór, nie jest łatwa i trzeba po prostu dobrze przysiąść i się wczuć w fabułę.

Ludzie od wielu lat powierzali opiekę nad swoich życiem Aniołom. Wierzyli, że każdy ma swojego stróża, który czuwa nad nimi we dnie i noce. Nic bardziej mylnego. Piękne istoty w końcu się objawiają, ale w ogóle nie są zainteresowane losem mieszkańców Ziemi. Zwiastują śmierć i zagładę. Ludzie chowają się po domach, gdy tylko nadejdzie noc, w obawie, że zostaną zamordowani przez piękne i mordercze istoty. Szkoły, urzędy i szpitale stoją puste, a telefony komórkowe leżą niepotrzebne na ziemi. W tych trudnych czasach Penryn musi wyruszyć na poszukiwanie swojej małej siostrzyczki, która została porwana przez Anioły. By trafić do ich gniazda musi współpracować z wrogiem. Razem przemierzają Kalifornię, a raczej jej szczątki. Piękne i słoneczne miejsce zamieniło się w wyniszczoną i wyludnioną ostoję Aniołów.



,,Nie boję się ani ciebie, ani twoich pobratymców, ani twojego boga."

Dużym plusem książki na pewno jest przedstawienie Aniołów. Do tej pory w ludzkich wyobrażeniach istniały jako dobre istoty, które miały prowadzić ludzi ku zbawieniu. Jednak, gdy naprawdę zstąpiły na Ziemię okazało się, że nie ma nic gorszego od tych zabójczych stworzeń. Piękne i potężne, bez skrupułów zabijają nieposłusznych ludzi, a wszystko to dla szczytnych celów, których sami nie znają. Wykonują polecenia, które powoli wyniszczają świat i doprowadzają do wyginięcia ludzi. Tutaj rodzi się pytanie, czy aby na pewno są prawą ręką Boga, zwłaszcza, gdy jeden z Aniołów sam nazywa siebie agnostykiem, a wszystkie polecenia rozdaje łącznik, który jako jedyny ma styczność z Panem. Z drugiej strony, jeśli faktycznie wszystkie polecenia są od Boga, to czemu tak karze ludzi? Czym mu zawinili? A może Anioły się zbuntowały i chcą zająć miejsce Stwórcy? Ta historia na pewno rodzi wiele pytań, a tylko na niektóre z nich otrzymujemy odpowiedzi.


,,Nigdy nie zdawałam sobie sprawy, jak wielkim zwycięstwem jest przeżycie kolejnego dnia."

Zaletą również jest brak cukierkowych scen, które można znaleźć, w co drugiej książce. Autorka wykreowała świat pełen okrucieństwa, mroku i zagłady. Nie ma tam miejsca na całkowicie szczęśliwe zakończenia. Wszystko wiąże się z utratą i cierpieniem. Zwyczajni ludzie poszukują schronienia i jedzenia w opuszczonych mieszkaniach. Za dnia po ulicach grasują gangi, a nocą Anioły, nie ma chwili na spokój, czy odpoczynek. Życie polega jedynie na ciągłej ucieczce oraz walce o życie swoje i najbliższych, jeśli takowi pozostali. Penryn w tych ciężkich czasach została opuszczona przez ojca i na jej barkach pozostała opieka nad matką chorą na schizofrenię i siostra, która ma niedowład nóg. Główna bohaterka robi wszystko by zapewnić im opiekę, jednak pewnego dnia znajdują się w złym miejscu i trafiają w sam środek walki Aniołów. W nieszczęśliwym przebiegu zdarzeń mała Paige zostaje porwana, a Penryn nie pozostaje nic innego jak wyruszyć w niebezpieczną podróż do gniazda Aniołów. Pomaga jej zakładnik, który z dnia na dzień staje się dla niej coraz ważniejszy.



,,Muszę uczciwie przyznać, że matka nigdy wcześniej nie bawiła się zwłokami, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo."

Autorka stworzyła ciekawe postacie, które zapadają w pamięci. Główna bohaterka, która cały czas ma łeb na karku, walczy o przetrwanie i bez zastanowienia wyrusza w niebezpieczną podróż. Zna sztuki walki, które o dziwo miały ją chronić przed matką. Czemu? Bo rodzicielka Penryn jest niezrównoważona i nigdy nie wiadomo, kiedy demony zaczną jej szeptać do ucha. Złe istoty to jej wymówka na wszystkie paskudne czyny, ale czy aby na pewno nie ma w tym wyższej mocy? Swoją drogą jest to bardzo intrygująca postać, której sensu istnienia w tej książce w ogóle nie rozumiałam. Chora psychicznie kobieta, która ciągle gdzieś znika, a potem się pojawia w najmniej oczekiwanych momentach. Niby takie postacie od razu powinny zginąć w bezwzględnym świecie, jednak matka Penryn jest na tyle nieobliczalna, że przetrwała. Może jednak autorka przewidziała dla niej jakąś ważną misję i jeszcze nie raz nas zaskoczy? No i na koniec Anioł Raffe, któremu pobratymcy odcięli skrzydła. Bardzo intrygujący i tajemniczy, a takie męskie postacie lubię najbardziej.  Pomaga Penryn odnaleźć siostrę i przy okazji stara się odzyskać tak ważne dla niego skrzydła. Jak na Anioła przystało nie może wiązać się z ludźmi i chociaż aktualnie jest upadłym to nadal stosuje się do wyznaczonych zasad.


,,O realności apokalipsy przekonuje mnie jednak coś innego: chrzęst smartfonów pod naszymi butami. Tylko koniec świata mógł skłonić miłośników gadżetów do porzucenia urządzeń na ulicy. Kiedyś takie postępowanie uznano by niemal za świętokradztwo, dziś telefony są zbędnym balastem."

Cała historia jest świetnie skonstruowana i trzyma w napięciu. Pierwsza część jest dopiero wstępem, który rodzi wiele pytań i pozostawia czytelnika ze szczęką na podłodze. Kilka razy byłam w szoku, gdy czytałam opisy zniszczonego świata, czy bestialsko potraktowanych ludzi. Autorka nie owijała w bawełnę i w momentach gdzie miało być drastycznie, tak właśnie było. Jednocześnie zachowała przy tym umiar i nie ma się wrażenia, że każda strona przesiąka krwią ofiar. Wszystko jest na swoim miejscu tak by czytelnik poczuł tragiczny klimat i przy okazji nie był tym wszystkim przytłoczony. Ja po skończeniu książki musiałam chwilę odetchnąć, bo nie jestem przyzwyczajona do takich historii, jednak po chwili ciekawość wygrała i sięgnęłam po kolejny tom. Polecam każdemu, kto znudził się ociekającymi lukrem historiami i potrzebuje czegoś bardziej drastycznego.

Czytaj dalej...
GeekBooks © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka