Weekend z książką - ,,Angelfall" Susan Ee

,,Czasami kiedy błądzimy po omacku, wpadamy na jakiś dobry pomysł."
- Susan Ee ,,Angelfall"


Macie czasem tak, że dopiero po kilku godzinach od przeczytania książki i zrobieniu małej burzy mózgów jesteście w stanie stwierdzić, czy dana historia wam się podobała? Ja mam to szczęście, że przeważnie wynajduję lektury, które od razu trafiają do mojego serca. Gorzej już bywa z filmami i serialami  przez, które często jestem rozczarowana. Dzisiaj właśnie przyszła pora na książkę, która w pewnym momencie wywołała we mnie strasznie negatywne uczucia. W ogóle nie mogłam się połapać, o co w niej chodzi i zastanawiałam się, co autorka brała, gdy wymyślała niektóre momenty. Na szczęście, gdy emocje opadły udało mi się dostrzec zalety lektury, dzięki którym zrozumiałam, czemu ,,Angelfall" ma tak dobre noty. Jednak ostrzegam, że to nie jest książka na relaksujący wieczór, nie jest łatwa i trzeba po prostu dobrze przysiąść i się wczuć w fabułę.

Ludzie od wielu lat powierzali opiekę nad swoich życiem Aniołom. Wierzyli, że każdy ma swojego stróża, który czuwa nad nimi we dnie i noce. Nic bardziej mylnego. Piękne istoty w końcu się objawiają, ale w ogóle nie są zainteresowane losem mieszkańców Ziemi. Zwiastują śmierć i zagładę. Ludzie chowają się po domach, gdy tylko nadejdzie noc, w obawie, że zostaną zamordowani przez piękne i mordercze istoty. Szkoły, urzędy i szpitale stoją puste, a telefony komórkowe leżą niepotrzebne na ziemi. W tych trudnych czasach Penryn musi wyruszyć na poszukiwanie swojej małej siostrzyczki, która została porwana przez Anioły. By trafić do ich gniazda musi współpracować z wrogiem. Razem przemierzają Kalifornię, a raczej jej szczątki. Piękne i słoneczne miejsce zamieniło się w wyniszczoną i wyludnioną ostoję Aniołów.



,,Nie boję się ani ciebie, ani twoich pobratymców, ani twojego boga."

Dużym plusem książki na pewno jest przedstawienie Aniołów. Do tej pory w ludzkich wyobrażeniach istniały jako dobre istoty, które miały prowadzić ludzi ku zbawieniu. Jednak, gdy naprawdę zstąpiły na Ziemię okazało się, że nie ma nic gorszego od tych zabójczych stworzeń. Piękne i potężne, bez skrupułów zabijają nieposłusznych ludzi, a wszystko to dla szczytnych celów, których sami nie znają. Wykonują polecenia, które powoli wyniszczają świat i doprowadzają do wyginięcia ludzi. Tutaj rodzi się pytanie, czy aby na pewno są prawą ręką Boga, zwłaszcza, gdy jeden z Aniołów sam nazywa siebie agnostykiem, a wszystkie polecenia rozdaje łącznik, który jako jedyny ma styczność z Panem. Z drugiej strony, jeśli faktycznie wszystkie polecenia są od Boga, to czemu tak karze ludzi? Czym mu zawinili? A może Anioły się zbuntowały i chcą zająć miejsce Stwórcy? Ta historia na pewno rodzi wiele pytań, a tylko na niektóre z nich otrzymujemy odpowiedzi.


,,Nigdy nie zdawałam sobie sprawy, jak wielkim zwycięstwem jest przeżycie kolejnego dnia."

Zaletą również jest brak cukierkowych scen, które można znaleźć, w co drugiej książce. Autorka wykreowała świat pełen okrucieństwa, mroku i zagłady. Nie ma tam miejsca na całkowicie szczęśliwe zakończenia. Wszystko wiąże się z utratą i cierpieniem. Zwyczajni ludzie poszukują schronienia i jedzenia w opuszczonych mieszkaniach. Za dnia po ulicach grasują gangi, a nocą Anioły, nie ma chwili na spokój, czy odpoczynek. Życie polega jedynie na ciągłej ucieczce oraz walce o życie swoje i najbliższych, jeśli takowi pozostali. Penryn w tych ciężkich czasach została opuszczona przez ojca i na jej barkach pozostała opieka nad matką chorą na schizofrenię i siostra, która ma niedowład nóg. Główna bohaterka robi wszystko by zapewnić im opiekę, jednak pewnego dnia znajdują się w złym miejscu i trafiają w sam środek walki Aniołów. W nieszczęśliwym przebiegu zdarzeń mała Paige zostaje porwana, a Penryn nie pozostaje nic innego jak wyruszyć w niebezpieczną podróż do gniazda Aniołów. Pomaga jej zakładnik, który z dnia na dzień staje się dla niej coraz ważniejszy.



,,Muszę uczciwie przyznać, że matka nigdy wcześniej nie bawiła się zwłokami, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo."

Autorka stworzyła ciekawe postacie, które zapadają w pamięci. Główna bohaterka, która cały czas ma łeb na karku, walczy o przetrwanie i bez zastanowienia wyrusza w niebezpieczną podróż. Zna sztuki walki, które o dziwo miały ją chronić przed matką. Czemu? Bo rodzicielka Penryn jest niezrównoważona i nigdy nie wiadomo, kiedy demony zaczną jej szeptać do ucha. Złe istoty to jej wymówka na wszystkie paskudne czyny, ale czy aby na pewno nie ma w tym wyższej mocy? Swoją drogą jest to bardzo intrygująca postać, której sensu istnienia w tej książce w ogóle nie rozumiałam. Chora psychicznie kobieta, która ciągle gdzieś znika, a potem się pojawia w najmniej oczekiwanych momentach. Niby takie postacie od razu powinny zginąć w bezwzględnym świecie, jednak matka Penryn jest na tyle nieobliczalna, że przetrwała. Może jednak autorka przewidziała dla niej jakąś ważną misję i jeszcze nie raz nas zaskoczy? No i na koniec Anioł Raffe, któremu pobratymcy odcięli skrzydła. Bardzo intrygujący i tajemniczy, a takie męskie postacie lubię najbardziej.  Pomaga Penryn odnaleźć siostrę i przy okazji stara się odzyskać tak ważne dla niego skrzydła. Jak na Anioła przystało nie może wiązać się z ludźmi i chociaż aktualnie jest upadłym to nadal stosuje się do wyznaczonych zasad.


,,O realności apokalipsy przekonuje mnie jednak coś innego: chrzęst smartfonów pod naszymi butami. Tylko koniec świata mógł skłonić miłośników gadżetów do porzucenia urządzeń na ulicy. Kiedyś takie postępowanie uznano by niemal za świętokradztwo, dziś telefony są zbędnym balastem."

Cała historia jest świetnie skonstruowana i trzyma w napięciu. Pierwsza część jest dopiero wstępem, który rodzi wiele pytań i pozostawia czytelnika ze szczęką na podłodze. Kilka razy byłam w szoku, gdy czytałam opisy zniszczonego świata, czy bestialsko potraktowanych ludzi. Autorka nie owijała w bawełnę i w momentach gdzie miało być drastycznie, tak właśnie było. Jednocześnie zachowała przy tym umiar i nie ma się wrażenia, że każda strona przesiąka krwią ofiar. Wszystko jest na swoim miejscu tak by czytelnik poczuł tragiczny klimat i przy okazji nie był tym wszystkim przytłoczony. Ja po skończeniu książki musiałam chwilę odetchnąć, bo nie jestem przyzwyczajona do takich historii, jednak po chwili ciekawość wygrała i sięgnęłam po kolejny tom. Polecam każdemu, kto znudził się ociekającymi lukrem historiami i potrzebuje czegoś bardziej drastycznego.

54 komentarze :

  1. słyszałam o tej książce ale już sama fabuła do mnie nie przemawia...Twoja recenzja trochę bardziej mnie zmotywowala do przeczytania ale i tak jeszcze chyba sporo czasu minie haha/Karolina

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem jak najbardziej za przeczytaniem tej serii, ale czytałam niektóre recenzje i zauważyłam, że występuje tu lekka tendencja spadkowa i już sama nie wiem, co myśleć. Tak swoją drogą to świetny kot, trochę przerażający i straszny, taki typowy strażnik XD
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na małe rozdanie :D
    mojeksiazki-ola.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, czyli idealnie się wpasowała w strażnika książek. :D

      Usuń
  3. Złe anioły - no nie wiem. Jakoś to mnie nie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Angelfall mam juz w planach. Mam nadzieję, że uda mi się szybko wciągnąć w te historię i polubić ją, bo słyszane zewsząd pozytywne opinie podniosły wysoko moje oczekiwania!
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi się wizja Aniołów, o której tu piszesz. Kojarzy mi się z mangą Angel Sanctuary :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Anioły <3 Świetny wpis, kiciuś też!

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje i propozycje wejść w linki! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fabuła do mnie nie przemawia. Odpuszczę sobie ją jednak ;) A kotek jest piękny :)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak mówisz, że drastyczne to może przeczytam :) dobrze, że fabuła to nie wata cukrowa.
    PS- ostatnie zdjęcie świetne !!!
    Oraz zapraszam Cię na konkurs do mnie wiem, że lubisz fantastykę a nóż widelec się skusisz :)
    http://ksiazkowaczarnobialaem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Może się skuszę, ale zapewne nawet nie ma jej w bibliotece.

    P.S Kochany Kociak!

    OdpowiedzUsuń
  10. Brzmi ciekawie, i mega kiciaaa!!
    www.marijory.blogspot.com ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Ta seria wydaje się być naprawdę świetna :D

    adgam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Genialne ksiązki!

    High Five? :)
    http://fridayp.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Czasami też tak mam, że nie wiem czy książka mi się podobała, czy nie i dopiero przeanalizowanie wszystkich plusów i minusów, pozwala mi wydać opinię. Co do Angelfall to kiedyś byłam przekonana, że to zwyczajne, niewyróżniające się czytadło, ale kilka recenzji sprawiło, że zmieniłam zdanie i nabrałam chęci na lekturę. Jeszcze zamiaru nie zrealizowałam, ale zrobię to :) Teraz dzięki Tobie dowiedziałam się jeszcze, że powieść wymaga skupienia i jest mroczna, co bardzo mi odpowiada :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również na początku uważałam, że to będzie jakaś kopia ,,Szeptem" i niczym mnie nie zaskoczy. Jednak dopiero po przeczytaniu kilku bardzo pozytywnych recenzji stwierdziłam, że muszę sama sprawdzić o co chodzi w tej historii. :)

      Usuń
  14. Hmm czytalam i powiem ze poczatek także odebralam negatywnie tyle ze potem w przeciwieństwie do twojej opinii angelfall jeszcze bardziej mi sie nie podobalo wlasnie romansu mi tutaj brakowalo ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przeważnie szukam książek, w których romans schodzi na dalszy plan, albo i w ogóle go nie ma. Podoba mi się w Angelfall to, że uczucie które się pojawia między bohaterami jest wolno wprowadzane i nie czuć wtedy tej całej sztuczności i usilnego tworzenia wielkiej miłości. :)

      Usuń
  15. Z łezką w oku wspominam spotkanie z tą serią

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie czytałam żadnej książki tego autora.
    Pozdrawiam, annenoele.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Cześć, cieszę się, że mnie odwiedziłaś (a może robisz to od dawna, ale teraz weszłam na Twojego bloga dzięki komentarzowi) bo bardo przyjemnie czyta mi się Twoje recenzje :) Są wyczerpujące, ale nie zdradzają żadnych spoilerów. Będę wpadać częściej.

    Co do książki - pomimo, że to nie są kompletnie moje klimaty to bardzo chętnie bym ją przeczytała. Poza tym kupiłaś mnie tym brakiem cukierkowych scen, bo tego mam już po dziurki w nosie, nawet i w powieściach miłosnych, których na daną chwilę mam naprawdę dość.

    PS. Nie wiem, czy ktoś Ci to powiedział, czy nie w każdym razie masz błąd w samej nazwie bloga, ponieważ seriale po angielsku to TV series :)

    Pozdrawiam, Insane z http://przy-goracej-herbacie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, człowiek przez całe życie się uczy. Nikt wcześniej nie zwrócił mi uwagi na ten błąd. Dziękuję,że mi o tym powiedziałaś. :)
      Tak, brak cukierkowych scen to zaleta książki. Sama od dawna nie mogę znieść rozbudowanych scen miłosnych w książkach i mdlących opisów. :)

      Usuń
  18. Interesująca seria. Czytałam już o niej, jeśli będę miała okazję to pewnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Na prawdę ciekawa wizja aniołów :). Do swojego postanowienia noworocznego zostało kilka pozycji książkowych, może i ta trafi na listę :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciekawa seria, lubię takie książki więc będę musiała przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nawet nie wiesz jak bardzo chcę przeczytać te książki, a tak trudno jest mi je zdobyć! Przesądzone! Kupuję zaraz po Marze Dyer :3
    Ostatnie zdjecie jest najlepsze,gwiazda z tego kota zaraz będzie :D

    Pozdrawiam,
    Księgarz Cmentarny

    OdpowiedzUsuń
  22. ACH TEN KOT <3 Również bardzo chciałabym zabrać się do tych książeczek. Słyszałam wiele dobrego o nich :) pozdrawiam, ksiazkowa-przystan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Kolejna pozytywna recenzja, to chyba coś znaczy :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Szczerze to nie czytałam książki, ale samo negatywne przedstawienie Aniołów do mnie przemawia. :D Jeśli lubisz taką tematykę to polecam Ci książkę pt. "Anioł", już chyba gdzieś kiedyś o niej czytałam. Tam te Anioły również są ukazane w tym negatywnym świetle, więc być może spodoba Ci się! :)
    No i Kotałki. <3

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo ciekawi mnie takie inne przedstawienie aniołów. Faktycznie, zawsze postrzega się je jako dobre postacie, a tutaj jest inaczej. Mam nadzieję, że uda mi się sięgnąć po tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jeśli jeszcze raz mnie wystraszysz taką awarią i się przestraszę, że chcesz odejść z blogosfery to sama osobiście Cię znajdę i nakopię do dupy! Wtedy nawet Twoje kotałki Ci nie pomogą! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha <3 Obiecuję więcej się nie zhańbić takim głupim pomysłem. :D

      Usuń
  27. kot rozwalił notkę:D nie mogę skupić się na treści;p

    OdpowiedzUsuń
  28. No nie ukrywam, zaciekawiła mnie twoja recenzja ;) Anioły, które opisałaś trochę przypominają mi te z serialu Supernatural, jak kiedyś zabiorę się za tę serię to przekonam się czy słusznie hah :D
    http://blogcircusofdreams.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. Te książki prezentują się po prostu wyśmienicie (okładki). Słyszałam już trochę o nich, ale to twoja recenzja chyba najbardziej mnie urzekła! Mam nadzieję, że uda mi się przeczytać ten cykl :D
    skrytaksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. Seria ma mnóstwo wielbicieli, piękne okładki, ale jakoś tak, nie wiem sama czy sięgnę. Mam uraz do aniołów - to po książce "Upadli" Lauren Kate - coś okropnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj anioły są całkiem inaczej przedstawione niż w serii ,,Upadli". :)

      Usuń
  31. kot tym razem nie wygląda na zadowolonego. mam tę serię w planach. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luna ma zawsze niezadowolony pyszczek. Idealnie się wpasowała w mroczny klimat książki. :D

      Usuń
  32. Ta seria jest niesamowita szkoda tylko że nie mam jej w swojej biblioteczce pozdrawiam http://wiktoriaczytarazemzwami.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  33. Książki przezentują sie kusząco ;)
    obserwujemy ?
    fashioneasiness.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  34. Książki przezentują sie kusząco ;)
    obserwujemy ?
    fashioneasiness.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  35. Bardzo podoba mi się to, jaki świat wykreowała autorka - okrutny i mroczny, pełen zagłady, a to jak najbardziej do mnie przemawia. Koniecznie muszę na nią polować ^^
    Bądź tu teraz

    OdpowiedzUsuń
  36. Oj jedna z moich ulubionych serii, kocham panią Ee i wszystkie jej powieści. Polecam, polecam, polecam, nie ma za dużo romansu wszystko w umiarze ah kocham <3

    http://books-world-come-in.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja wiem, że tu o książkę się rozchodzi, ale muszę to napisać: cudowny kotek, a to ostatnie zdjęcie, no po prostu... fantastyczne! <3

    OdpowiedzUsuń
  38. Okej, przepraszam, że się czepiam :( Ale wkradły się małe błędy interpunkcyjne: "Gorzej już bywa z filmami i serialami przez, które często jestem rozczarowana" - przecinek idzie przed "przez".
    "Zaletą również jest brak cukierkowych scen, które można znaleźć, w co drugiej książce." - tutaj przydałoby się usunięcie drugiego przecinka.

    Aww, aż wydawało mi się, że po przeczytaniu mojej recenzji "Rywalek" na Alicjonadzie napisałaś tego posta specjalnie dla mnie :D. Nie wiem czy oglądałaś, ale moim ulubionym filmem jest Łowca Androidów, genialny i ponadczasowy, w którym rzeczywistość skrzeczy - ponura i zaśmiecona, że tak powiem. Bardzo podobała mi się ta atmosfera i nawet kusi mnie książka, którą przeczytałaś. Chociaż mam nadzieję, że są elementy komedii, bo mimo wszystko nie ścierpię książki zupełnie pozbawionej poczucia humoru. xD
    No i super by było, gdyby pomiędzy główną bohaterką a tym Aniołem wywiązał się jakiś ciekawy romansik - albo żeby w ogóle jakiś był. JAK JUŻ W KOŃCU PRZECZYTAM TO 1500 KSIĄŻEK, KTÓRE NA MNIE CZEKAJĄ, ZABIORĘ SIĘ ZA TO :D.

    A tak w ogóle fajnego masz kota, tylko żeby nie zjadł mojej papugi x).

    Jak zwykle świetnie napisana recenzja, gratuluję, brawo :-) Uwielbiam czytać Twoje posty, zawsze są takie fajne!

    Pozdrawiam i więcej książek życzę!

    Alicjonada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  39. Muszę się wreszcie zabrać za tę serię :D
    http://soelliee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  40. Właśnie zaczęłam się zastanawiać co ty ze mną robisz?! Z każdą Twoją recenzją mam ochotę czytać i czytać te książki, które proponujesz. Po prostu niewiarygodnie, nigdy mnie nie ciągnęło do tych papierowych cudów, a teraz? Teraz przez Ciebie nie mogę się od nich odgonić. Możesz być z siebie dumna. Co do wpisu, dobrze, że autorka nie owija w bawełnę, a fabuła nie jest przesłodzona. Mam wrażenie, że tak książka jest idealna dla mnie. Jakoś tak, lubię takie klimaty. Anioły i te sprawy, inny punkt widzenia, zwroty akcji, skomplikowana fabuła. Na 100% przeczytam!
    Pozdrawiam ciepło i dziękuję! (:
    calkiemzwyczajnadziewczyna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  41. Mam w planach przeczytać tę serię, nawet pierwszy tom stoi już na półce i czeka na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Widziałam tą serię wiele razy, nigdy mnie zbyt nie przekonywała, ale teraz.. kto wie? :D
    Mój Blog - klik!

    OdpowiedzUsuń
  43. Jeju, ja uwielbiam cała trylogię! <3 Penryn jest super, bo nie płacze na każdym kroku i zna sztuki walki, i umie się obronić. :D I Raffe. <3 I podoba mi się też ta brutalność, bo nadaje to realizmu powieści. ;) I matka Penryn również jest intrygującą postacią, ale też trochę przerażającą. :o Ja się jej trochę boję. :o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam takie same odczucia co do matki Penryn! Czyste szaleństwo. Od momentu zabawy zwłokami wręcz mnie przerażała. :D

      Usuń
  44. Ojej tak bardzo mnie zainteresowałaś tą książka! Jestem pod wrażeniem, bo masz świetny gust książkowy! Niemalże każda powieść, o której przeczytałam na Twoim blogu podoba mi się i chcę ja przeczytać. Wgl uwielbiam takie klimaty apokalipsy, świata innego niż ten, który znamy :)
    Koniecznie muszę przeczytać tą książkę :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

GeekBooks © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka