Weekend z książką - ,,Spalić Wiedźmę" Magdalena Kubasiewicz.


,,Złego diabli nie biorą. Baliby się, że przejmie władzę w piekle."
- Magdalena Kubasiewicz ,,Spalić Wiedźmę"


,,Spalić wiedźmę” chciałam przeczytać od momentu jej wydania, jednak zawsze coś innego wpadło w moje ręce i całkowicie zapomniałam o tej pozycji. Kilka dni temu zobaczyłam ją w sklepie i bez wahania pokusiłam się na kupienie swojego egzemplarza. Ostatnio dość często trafiam na książki spod pióra polskich autorów i tym razem również się nie zawiodłam, ponieważ Pani Magdalena Kubasiewicz stworzyła wciągającą historię, o której nie mogę zapomnieć do dzisiaj.

Opis z okładki:
Sara Weronika Sokolska, zwana Saniką, w niczym nie przypomina nadwornej czarodziejki. Młoda, żywiołowa i dzika jak magia, którą włada, stanowi jedną z największych tajemnic królewskiego dworu. Nie wiadomo, gdzie uczyła się magii i kto był jej mistrzem, ani nawet skąd przybyła do Krakowa. Plotki mówią, że jest najbliższą przyjaciółką i powiernicą króla Juliana, a może nawet kimś więcej. Media donoszą o jej spektakularnych wyczynach: polowaniach na biesy, inkuby i strzygi, o pojedynkach z członkami Loży Czarodziejów. Wydaje się, że Sanika jest najpotężniejszą czarownicą w Polanii i tylko szaleniec mógłby rzucić jej wyzwanie. A jednak nawet moce wiedźmy mogą okazać się niewystarczające w starciu z przeciwnikiem, który pragnie zniszczenia Krakowa. Wrogiem, za którym stoi pradawna i niezwykle potężna magia…


,,- Za moich czasów niewiasty były mniej bezczelne.
- Za twoich czasów wierzono, że Księżyc zrobiono z sera."

Pani Magdalena w swojej historii połączyła współczesność, z ludowymi wierzeniami i zestawiła ze sobą na pozór niepasujące do siebie obrazy. Z jednej strony mamy wiedźmę, która jest magicznym obrońcą zamku, przyjaźni się z królem, a z drugiej nosi glany i używa telefonu komórkowego. Autorce jednak udało się wszystko tak zgrabnie połączyć, że nie odczuwa się niekontrolowanego miszmaszu, w którym łatwo byłoby się pogubić.  Interesująco wykorzystała legendy na temat Krakowa i ubarwiła je szczyptą, a nawet całym worem magii. Każdy chyba słyszał historie na temat Smoka Wawelskiego, Twardowskiego, czy rycerzy zaklętych w gołębie. W książce baśnie ożywają i dzięki nim wpadamy w sam środek wydarzeń powiązanych z przeszłością i teraźniejszością. Dzięki głównej bohaterce mamy możliwość po kolei poznać Smoka, Koguta ze swoim Mistrzem i wiele innych postaci, a każda z nich jest wyjątkowa i ma intrygującą rolę do odegrania w całej historii. Autorka zaprasza nas na wycieczkę po tajemniczym Krakowie, którego nie znaliśmy od tej magicznej strony i grzechem byłoby jej odmówić.


,,Zbyt dobrze poznałam cienie, by zdołały mnie pochłonąć."

Sanika, która jest główną bohaterką i nadworną wiedźmą została bardzo pomysłowo wykreowana. Jest dzika jak jej magia, nie da się jej kontrolować i zawsze robi to, co uważa za słuszne. Chodzi swoimi drogami i do nikogo się nie przywiązuje. Nikogo nie kocha i nie lęka się mroku, ponieważ już wiele razy miała z nim styczność. Sama postać wiedźmy jest owiana tajemnicą, nikt nic o niej nie wie, a sama Sanika nie chce zdradzić skąd pochodzi, ani kto nauczył ją władać magią. Czasem jedynie opowiada historie, które mogą przynieść czytelnikowi odpowiedzi na nurtujące pytania, albo jeszcze bardziej pomieszać w głowie. Wielokrotnie musiałam się na moment zatrzymać i przeczytać stronę od początku, by wyłapać drobiazgi, które sprawiały, że historia nabierała zrozumiałego dla mnie kierunku. Jednak czasem odnosiłam wrażenie, że autorka skupiła się głównie na Sarze i zamieniła ją w chodzącą zagadkę, przez co inne postacie zeszły na drugi plan i nie zawsze wiedziałam, po co w ogóle występują w całej historii. Co jakiś czas pojawia się w książce postać o nurtującej nazwie – Wiele Pieśni, która zawsze ostrzegała główną bohaterkę przed złem i wydawało się, że posiada wiedzę na temat przyszłych wydarzeń. Jednak w ogóle nie zrozumiałam, kim ona jest i czemu pojawia się w historii skoro Sanika  nie brała pod uwagę jej słów.

 
,,Księcia zmieniła wiedźma w żabę. Bogini wzięła twoją duszę, serce więc ci wyrwać muszę."

To, na co mocno zwróciłam uwagę to brak wątku miłosnego i w pewnym momencie aż nie mogłam uwierzyć, że poza plotkami wśród ludu naprawdę nie ma mowy o żadnym romansie. Jak widać da się napisać taką książkę i jak najbardziej autorka dzięki temu zyskała w moich oczach. Zapewne większość autorów na siłę wpychałoby uczucie między królem, a Saniką, które doprowadziłoby to pięknej przemiany głównej bohaterki i z buntowniczej postaci zamieniłaby się w radosną dziewoję.  Tutaj tego nie spotkamy i całe szczęście, ponieważ jest to historia, która nie potrzebuje tak zwanego zapychacza i dobrze, że autorka nie bawiła się w wewnętrzne przemiany wiedźmy, ponieważ dzięki temu otrzymujemy jedyną w swoim rodzaju i nieschematyczną kobiecą postać. Do końca pozostaje sobą, przez co jest jak najbardziej wiarygodna w oczach czytelnika. Cały czas bawi nas swoim ironicznym poczuciem humoru, indywidualnym sposobem życia i wysokim mniemaniem o sobie.

 
,,Ene, due, rabe. Zamieniła wiedźma księcia w żabę - szepnęła, opierając głowę o drzwi. - Księżniczkę w bociana, para z nich dobrana."

Książka jest niesamowicie wciągająca i bardzo tajemnicza, dlatego nie mogę nic więcej zdradzić, ponieważ popsułabym wam całą przyjemność z poznawania prawdy. Wszystkie wydarzenia są ze sobą misternie powiązane i pod koniec zaczynają tworzyć jasną całość. Od pierwszych stron trzeba siedzieć w skupieniu i wyłapywać różnorodne szczegóły, które pomogą w rozwiązaniu zagadki. Jedynym minusem książki jest dla mnie końcowa walka Saniki z postacią zagrażającą miastu. Jak dla mnie została przeprowadzona zbyt szybko i zbyt łatwo, co jest dość często spotykane w książkach. Jednak nie popsuło mi to opinii o lekturze, i wciąż jestem oczarowana jej klimatem, w którym tajemnica przeplata się z wszechobecną magią. Autorka sprawiła, że wszystkie baśnie ożyły i nie były bezsensownymi opowiastkami, które serwuje się dzieciom. Widać, że wszystko było konkretnie przemyślane, dzięki czemu zapomniane legendy nabrały drugiego życia, a nawet stały się bardziej namacalne i istotne w losach Krakowa.

Ocena:
8/10

33 komentarze :

  1. Chętnie by po to sięgnęła, nie powiem ;P Ale za jakiś czas, na razie mam trochę 'planów'.
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. I jak się tutaj skupić na recenzji, gdy pokazujesz takie piękne kotki? :D
    Pozycja raczej nie dla mnie, choć wydaje się być całkiem ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koty idealnie odciągają uwagę od wszelakich niedociągnięć w recenzjach. :D

      Usuń
  3. Lubię takie tajemnicze książki :) Ale czy to tematyka dla mnie.. sama nie wiem. Kotek cudowny! Dodaję do obserwowanych.
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. nie ma wątku miłosnego? o.O jeju, już kocham tą książkę! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama byłam w szoku! Do ostatniej strony nie mogłam uwierzyć, że nie ma miłostek w tej książce. :D

      Usuń
  5. Twoje kotałki jak zwykle dobrze wykonały swoją robotę, musisz im odpalić jakieś smakołyki za to. :D
    Co do książki to wiesz, że nie przepadam za polskimi autorami, ale może pora to zmienić? Z tego co opisujesz wynika, że jest to połączenie obrazów, które się nie łączą, nowoczesność+ludowe wierzenia, co powinno się wykluczać zostaje połączone. Jak dla mnie brzmi to zachęcająco! A jeszcze wiadomość, że nie mamy tu do czynienia z kolejnym romansidłem wpływa na mnie bardzo zachęcająco! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kotki jak zawsze dostały smakołyki, więc bez obaw, nie są wykorzystywane do ciężkiej roboty. :D Brak wątku romantyczne to jak najbardziej wielki plus książki. :)

      Usuń
  6. Po takiej recenzji mam wielką ochotę tę książkę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja ogolnie bardzo rzadko czytam książki polskich autorów, ale chyba muszę to zmienić :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie
    Rav http://swiatraven.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ludowe wierzenia zawsze mnie przyciągały :) tematyka tej książki wydaje się być ogromnie ciekawa :) na pewno wezmę tę książkę pod uwagę :D

    http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Bez romansu, stare legendy i wór magii? Kusisz, oj kusisz! Jestem zaskoczona, bo nie spodziewałam się tak pozytywnej recenzji. Chyba muszę się rozejrzeć za tą książką ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam tej książki, ale jak nie ma wątku miłosnego to na pewno sięgnę. Zawsze to jakaś odskocznia. ;)
    Buziaki. :**

    OdpowiedzUsuń
  11. Żeby te koty wiedziały, że manifestują spalenie wiedźmy, to by zapewne miny miały inne :)
    Nie jest to do końca mój klimat, ale może kiedyś się przekonam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście tytuł książki nie jest zbyt mocno powiązany z treścią i żadna wiedźma nie ucierpiała. :D

      Usuń
  12. Z jednej strony mnie intryguje, a z drugiej odnoszę wrażenie, ze umieszczenie jej w "polskich klimatach" jest nieco kiczowate. Ale nie czytałam, więc się nie wypowiadam ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie polskie klimaty to nie byłoby można wykorzystać legend związanych z Krakowem, a to dość ważny motyw książki. :)

      Usuń
  13. Musze to przeczytać! a te koty są cudne <3

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każda obserwacje i propozycje wejść w linki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedyś ją przeczytam, ale nie w najbliższym czasie . ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Lol głowna bohaterka ma na nazwisko prawie jak ja :D/Karolina

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie byłam zainteresowana tą powieścią dopóki nie doczytałam, że nie ma tu wątku miłosnego. Niewiarygodne! Czuję już przesyt wpychaniem miłości we wszystkie możliwe kąty, więc chwała pisarce, która nie bała się iść inną drogą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mam nadzieję, że inni autorzy będą brać przykład z Pani Magdaleny. :)

      Usuń
  17. Muszę przeczytać tą książkę! Niesamowicie mnie zaciekawiła :) /Klaudia

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja ostatnio zauważyłam u siebie dziwny problem: nie jestem w stanie skończyć czytać żadnej książki polskiego autora/autorki, ale o dziwo opis tej książki mnie zainteresował. Brak wątku miłosnego? W końcu! Ile można w kółko wałkować jeden i ten sam temat! Jak tylko nadarzy się okazja od razu sięgnę po te pozycję :) Cieplutko pozdrawiam ♥ http://impresjalnie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak kiedyś miałam z twórczością polskich autorów. Ostatnio jednak trafiam na same perełki. :)

      Usuń
  19. Wiadomo coś o czasie i miejscu akcji?
    Dawno mnie tutaj nie było. Ty też już nie czytasz mojego bloga, zrobiłam go od nowa, zapraszam :). Ja ostatnio zachwyciłam się "Dzieckiem Śniegu"! ❤ Czytałaś może? :) Pozdrawiam!
    BLOG PO REMONCIE [klik!]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest napisane w recenzji, że historia toczy się w Krakowie, a czasu nie da się dokładnie określić, wiemy, że Kraków jest jeszcze stolicą Polski(Polanii), ale jednocześnie postacie używają np telefonów komórkowych. ,,Dziecko Śniegu" to nie do końca moje klimaty, stanęłam gdzieś w połowie i może za jakiś czas doczytam. :)

      Usuń
  20. Uwielbiam, kiedy w książkach miesza się elementy współczesności i dawnych wierzeń. Trochę mi ta książka przypomina "Szeptuchę" Pani Katarzyny Bereniki Miszczuk, którą ostatnio czytałam, więc myślę, że z przyjemnością skuszę się na te książkę ;)
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ,,Szeptuchę" mam dopiero przed sobą i nie mogę się jej doczekać. :)

      Usuń
  21. Z wielką chęcią sięgnę po tę książkę. Zaciekawiło mnie to, jak autorka połączyła w niej na pozór niepasujące ze sobą obrazy ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. O nie mogę takie samo imię i nazwisko jak siostry mojej koleżanki ;D
    Ale czy po książkę sięgnę nie wiem ;D

    OdpowiedzUsuń
  23. Uwielbiam takie tematy! <3
    http://lone-gunmens.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

GeekBooks © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka