X-Men: Apocalypse.



 Ten rok pod względem filmów naprawdę mnie rozpieszcza. Co tydzień są premiery jak najbardziej godne uwagi, a aktualnie jestem po seansie nowych X-Menów. Zawsze lubiłam filmy o mutantach i równie mocno jak do Hogwartu chciałam trafić do szkoły profesora Xaviera. Każdy film serwuje mi emocje nie do opisania i za każdym razem wychodzę z przekonaniem, że nic lepszego już się nie da wymyślić. Oczywiście każda nowa część udowadnia mi, że się myliłam i zachwyca mnie genialną obsadą, widowiskowymi walkami i pokazami niewyobrażalnych mocy.
 X-Men: Apocalypse jest kontynuacją X-Men: Przeszłość, która nadejdzie i jak najbardziej kupuję tę odświeżoną wersję filmów. Tym razem mamy styczność z jednym z najpotężniejszych czarnych charakterów, który od zarania dziejów uważał siebie za boga i tak go właśnie odbierali ludzie. Po pechowych wydarzeniach z przeszłości udaje mu się wydostać na Ziemię i chce odbudować swoją potęgę. Ma za złe, że ludzie stworzyli broń i powymyślali sztuczne bóstwa. Chce się na nich zemścić i pozostawić przy życiu tylko istoty, które są najsilniejsze. Jedyną szansą dla ludzkości są oczywiście mutanci, a na ich czele stoi niezastąpiony profesor Charles Xavier.



 W tej części każdy fan X-Menów został rozpieszczony, ponieważ zostały wprowadzone nowe postacie z całym arsenałem widowiskowych mocy, ale oczywiście jest też miejsce dla starych i ukochanych bohaterów. Ja najbardziej czekałam na kolejne popisy Quicksilvera, który w ,,Przeszłość, która nadejdzie" skradł całą moją uwagę. To co wyczyniał tym razem sprawiło, że jego wcześniejsze akcje poszły w zapomnienie, a na dodatek pozwoliło na chwilę odprężenia i śmiechu przy pozostałych dość poważnych scenach. Oczywiście liczyłam również na Wolverine i się nie przeliczyłam. Otrzymał kilka minut filmu, a to całkowicie wystarczyło do zrobienia jatki, godnej zwierzęcia jakim był w tym momencie. Z nowych postaci podobał mi się również Nightcrawler, ze swoimi teleportacjami i całym wyglądem związanym z mutacją. Pozostałe młode mutanty czyli Jean Grey, czy Cyclop jakoś nie wywołali na mnie wrażenia. Nie byli źli, ale wolę ich dorosłe wersje z początkowych filmów. Chociaż w przypadku Jean trzeba przyznać, że o wiele sprawniej włada swoją mocą, niż w późniejszych latach, dzięki czemu możemy odczuć jej fenomenalną potęgę. Najbardziej zawiodła mnie postać Mistique, której było stanowczo za mało w oryginalnej wersji. Plotki najwidoczniej okazały się prawdą i Jennifer Lawrence zaczęła gwiazdorzyć i nie chciała występować cały czas w pełnej charakteryzacji. Jeśli faktycznie nie pojawi się już w kolejnej części X-Menów to będę usatysfakcjonowana, ponieważ aktualnie aktorka nie należy  do moich ulubionych.


 Po stronie Apocalypse stało czterech najsilniejszych mutantów: Storm, Psylocke, Angel i oczywiście Magneto. Chyba nie muszę mówić kto z nich wypadł najlepiej i najbardziej wiarygodnie. Fassbender od początku do końca poruszał tragizmem swojej postaci i wielokrotnie wzruszałam się dzięki jego mistrzowskiej grze. Podziwiam również za naukę języka polskiego, może i nie wyszło zbyt wiarygodnie, ale na pewno zrozumiale i cieszę się, że takowa scena miała miejsce. Zainteresowała mnie również Storm, która najlepiej wypadła z pozostałej trójki i choć była młoda to udowodniła, że jest niesamowicie potężna. Psylocke wyszła na dość bezbarwną postać, która głównie robiła groźne miny i niewiele wnosiła do fabuły. Najbardziej ubolewam nad Angelem, którego całkowicie popsuli, ale to chyba wina niewprawionego aktora. Sam Apocalypse wypadł całkiem dobrze i robił wrażenie swoją mocą i władczą postawą, chociaż moim zdaniem brakowało mu charyzmy. Chyba po raz pierwszy czarny charakter otrzymał dla siebie tyle czasu w filmie, co wystarczyło na zapoznanie nas z jego postacią, a bohaterowie musieli się mocno namęczyć, by go pokonać.


 Siłą X-Menów są właśnie sami X-Meni, żadna zjawiskowa fabuła, czy dylematy odnośnie ich mutacji. Postacie są niesamowicie namacalne i gdy cierpią, to ja przeżywam wszystko razem z nimi i nie potrafię usiedzieć w spokoju. Na pewno jest w tym zasługa aktorów, którzy w większości są świetnie dobrani, a na twarzach mają wypisane wszystkie emocje. Wspólne walki i relacje między bohaterami są dla mnie czymś najbardziej emocjonalnym i żaden dramat, czy film wyższych lotów nie robi na mnie takiego wrażenia. Większą część filmu przesiedziałam w ciągłym napięciu, a efekty specjalnie sprawiały, że wręcz odczuwałam na sobie wszystkie destrukcyjne działania X-Menów. Każda supermoc ukazana w pełni doprowadzała do tego, że miałam przysłowiowe ciary na plecach i nie mogłam wyjść z zachwytu nad potęgą mutantów. Zapewne wiele osób powie, że jest to najsłabszy film o X-Menach i umywał się chociażby przy ,,Przeszłość, która nadejdzie", a ja jedynie odpowiem ,,I co z tego, przecież są X-Meni, a to już sprawia, że jest się czym zachwycać".



19 komentarzy :

  1. Mistique sporo osób chwali, a mnie ta jej wersja irytuje xd Wolałam tą z pierwszej trylogii. Jest taka... sztuczna.
    Wiesz, nie sądzę, by cokolwiek było gorsze od Wolverine'a... w każdym razie obejrzę na pewno, tylko sama nie mam pojęcia kiedy ;D
    W X-menach fajne jest to, że nie ma jasnego podziału na czarnych i białych - bo obydwie strony mają swoje racje i w sumie ja często bardziej zgadzałam się z Magneto, niż z Profesorem. Ach, i jako dzieciak zdecydowanie bardziej wolałam być x-menem, niż czarodziejem ;P
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie sama Lawrence jest sztuczna, więc i jej postaci nie kupuję. :D Ja miałam jakieś 6 lat jak pierwszy raz obejrzałam X-Menów i na początku niewiele rozumiałam, ale byłam podekscytowana ich mocami i może dlatego wtedy bardziej interesował mnie Harry Potter, który był bardziej przystępniejszy dla dzieci. Z wiekiem zaczęłam dostrzegać zalety X-Menów i własnie to, że nie są typowymi postaciami, które są albo tylko dobre,albo tylko złe. No i wtedy zaczęły być moimi ulubieńcami. :)

      Usuń
  2. Aż wstyd się przyznać, ale nie oglądałam żadnej części X-menów. Kocham filmy, w których są ludzie, mający nadprzyrodzone siły. Więc muszę koniecznie nadrobić X-menów.
    Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy za takimi filmami szczególnie nie przepadałam. :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam, że to w ogóle nie moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja na leżę do tych osób, których ta część zawiodła. Przeszłość, która nadejdzie była niesamowita, a ta część... taki misz-masz nie wiadomo czego. Największym rozczarowaniem był sam Apocalypse, który mnie śmieszył, a nie przerażał. Oscar Isaac w ogóle się nie spisał moim zdaniem i nic nie wycisnął w tej postaci. To samo ze Storm, Psylocke i Angel - takie to wszystko było niepotrzebne. Efekty też mnie nie zachwycały. Na plus polski wątek, Quicksilver i kochany Nightcralwer :) Jakbyś była ciekawa mojego pełnego marudzenia to zapraszam tutaj: http://insane-oglada.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potrzebne było, bo Apocalypse musi mieć swoich jeźdźców, po prostu w filmie nie było już czasu na wykorzystanie tych postaci. :) Ja jak mam na ekranie X-Menów to się zachwycam nawet tymi najsłabszymi produkcjami jak chociażby Wolverine. Te filmy po prostu ogląda się dla postaci, w które się wcielają genialni aktorzy i dla relacji, które między nimi zachodzą. :) Niestety komiksów jest bardzo dużo i nie da się wszystkiego szczegółowo wyjaśnić w filmach i dlatego czasem wychodzi takie pomieszanie z poplątaniem.

      Usuń
    2. Wiem, że byli potrzebni, ale w filmie równie dobrze mogłoby ich nie być, bo nie byli dla mnie w żaden sposób interesujący.

      Usuń
  6. Właśnie mam do wykorzystania bilet do kina, a ty ogromnie zachęciłaś mnie na ten film, lubię takie klimaty. Jeszcze widzę Jennifer Lawrence - jestem na tak! :)
    Pozdrawiam, Skryta Książka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aktorka ma duże grono fanów, więc pewnie przyciąga do tego filmu. :)

      Usuń
  7. Według mnie Quicksilver i Magneto w całości ukradli ten film. :D No i jeszcze przez większość mojego życia zastanawiałam się jak Xavier stał się łysy, i proszę, dostałam wreszcie odpowiedź. Za Mistique jakoś nie przepadam, więc akurat mi nie przeszkadza że było jej mało.
    Pozdrawiam!
    Podróże w książki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież było jej dużo, po prostu nie występowała w swojej zmutowanej wersji, bo aktorce nie podobały się ciągłe charakteryzacje. :)

      Usuń
  8. A przede mną nadal dopiero I część X-menów ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie rozumiem fascynacji tymi filmami może dlatego że sama nigdy żadnego nie obejrzałam :D

    Truskaweczka

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj tak Quicksilver to chyba jedna z najlepszych osób w tym filmie, zaraz obok Magneto. Choć jestem zdziwiona jak szybko ujawnili Feniksa, jestem ciekawa o czym będzie następna część.

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam i często wracam do X-menów. <33

    OdpowiedzUsuń
  12. oooooo nie pewnie będę musiała towarzyszyć mojemu ukochanemu w oglądaniu tego filmu...

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobra, mówisz Quicksilver i nic więcej mi nie potrzeba *_* xD Po prostu strasznie lubię tę postać *_* I X-Menów *_*

    OdpowiedzUsuń
  14. That's good.
    http://www.angtiyang.com/

    OdpowiedzUsuń

GeekBooks © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka