Filmowe nowości.

Do tej pory każdy film otrzymywał swoją osobną notkę, ale stwierdziłam, że lepiej będzie jak co jakiś czas będę wrzucać zbiorowy post, ponieważ dzięki temu więcej osób będzie mogło znaleźć coś, co ich zainteresuje. :)



Warcraft: Początek.
W fikcyjnych światach Azeroth i Draenor dochodzi do konfliktu między ich mieszkańcami: ludźmi, a orkami.

Film, którego wyczekiwałam od pierwszych plotek na temat jego powstania. Czemu? Bo od małego z fascynacją przyglądałam się jak mój wujek grał w Warcrafta, a potem sama wielokrotnie go przechodziłam. Bardzo się bałam, że ekranizacja okaże się niewypałem, ale na szczęście miło się zaskoczyłam. Postacie są świetnie wykreowane, a co najważniejsze nie są zaszufladkowane do tych dobrych, czy złych. W filmie następuje sporo zwrotów akcji, a bohaterowie ciągle muszą zmieniać strony konfliktu. Fabuła wbija w fotel i wielokrotnie zaskakuje, a efekty specjalnie sprawiają, że ma się ciarki na plecach z zachwytu. Jak najbardziej polecam ten film wszystkim maniakom takowych historii, bo na pewno się nie zawiodą. Poza tym wątki są tak jasno przedstawione, że nawet osoby, które nigdy nie miały styczności z grą, bez problemu powinny się odnaleźć w tej historii i dać się wciągnąć w wir wydarzeń. 



Tarzan: Legenda
Tarzan powraca do Kongo, aby stawić czoło kapitanowi Romowi.

Muszę powiedzieć, że za wiele od tego filmu nie oczekiwałam, a wyszło na to, że otrzymałam jeszcze mniej. Niby ładne widoki (nie mówię tylko o krajobrazach :) ), ale jednak zabrakło mi jakiegoś napięcia w tej produkcji. Wszystko toczyło się powoli i dość smętnie, a o zwrotach akcji nawet nie ma co marzyć. Nie mam nic co Alexsandra, bo naprawdę lubię go jako Erica z ,,Czystej krwi", ale mam wrażenie, że on nie potrafi stworzyć innej postaci poza tajemniczym i małomównym bohaterem, co niekoniecznie pasowało do Tarzana, który zawsze sprawiał wrażenie dość pozytywnej postaci. Jego przeciwnik, czyli Leon Rom był bardziej pogodny i mniej przerażający niż tytułowy bohater. Film oczywiście jest do obejrzenia, ale bez większych refleksji, czy zachwytów, ponieważ ewidentnie brakuje mu charakteru. Czasem również odnosiłam wrażenie, że niektóre sceny wręcz biły po oczach sztucznością i zamiast wzruszać to wywoływały lekki niesmak lub wybuch śmiechu.



Iluzja 2
Grupa magików zostaje niesłusznie oskarżona o spowodowanie katastrofy podczas Super Bowl.

Kontynuacja Iluzji nadal robi wrażenie magicznymi trikami, które są przyjemne dla oka i wielokrotnie wzbudzają podziw. Żartów i pomysłowych wątków również w niej nie brakuje, ale jednak blado wypada w porównaniu z pierwszą częścią. Większość męskich bohaterów straciła swój urok, ale za to kobieca postać w końcu ma pazur i miło się ją ogląda w akcji. Mam wrażenie, że to ten typ filmu, który na początku faktycznie potrafi szokować, zainteresować i sprawić, że widz zastanawia się nad każdym szczegółem filmu. W kontynuacji niestety nie ma już tego punktu zaskoczenia, bo wszystko co widzieliśmy w pierwszej części jest powielone w drugiej. Film na pewno nadaje się dla osób, które szukają dobrej zabawy, czy chwili rozluźnienia, bo jest to typowe kino rozrywkowe, więc nie ma sensu debatować nad sztuczkami, które przeczą prawom fizyki, czy ciągle komentować na pól sali kinowej, że wszystko jest farsą i nieprawdą. 




Ghostbusters. Pogromcy duchów
Gdy Manhattan opanowują duchy, do akcji wkracza całkiem nowa ekipa "Ghostbusters".

Powiem tak - ten film jest tak głupi, że aż śmieszny i wcale nie chodzi mi tutaj o żarty, czy typowo komediowe sceny, ale o całokształt filmu. Wszystkie postacie z recepcjonistą na czele mają taką mimikę twarzy i postawę, że nawet jak starają się być poważne to mnie rozśmieszają, a żarty...no cóż, są na dość marnym poziomie i na dodatek czasem wciskane na siłę. Sama nie wiem co sądzić o tej produkcji. Na pewno nie ma co go porównywać do klasycznych wersji, bo to całkiem inny poziom. Wydaje mi się, że jest to komedia na raz dla osób, które czasem lubią się pośmiać z głupich i żenujących filmów, które nie powalają dialogami, czy zbytnio nie zaskakują fabułą. Ja ostatnio czuję się już zmęczona tego typu filmami i jak wyszukuję komedii to jednak stawiam na takie, które śmieszą bardziej ambitnymi i błyskotliwymi dialogami. Jedno co wyniosłam z tego filmu to świadomość, że jak nie pójdzie mi w pracy to zostanę pogromcą duchów. :) 
Czytaj dalej...

,,Mapa czasu" Felix J. Palma.


,,Gdyby istniały maszyny pozwalające nam korygować nasze najgłupsze błędy, żylibyśmy w świecie pełnym nieodpowiedzialnych głupców."
- Felix J. Palma ,,Mapa czasu"




 Podróże w czasie to temat, który nurtuje wiele osób. Chyba każdy z nas czasem się zastanawiał, co by było gdyby czas się cofnął, albo nawet przyśpieszył. Byłoby można pozmieniać wtedy swoje decyzje i inaczej pokierować życiem. Felix J. Palma w bardzo oryginalny sposób przedstawia wizję podróży w czasie oraz błyskotliwie debatuje nad możliwością zmiany przeszłości. 
 L
ondyn, 1896 rok. Za sprawą niezliczonych wynalazków ludzie zaczęli wierzyć w nieograniczone możliwości techniki. Taką sytuację wykorzystuje Murray, który umożliwia ludziom spełnić jedno z największych marzeń, czyli odbyć podróż do przyszłości. Takie pragnienia zapoczątkowała książka Wellsa pod tytułem ,,Wehikuł czasu". Jedną z pierwszych podróży do 2000 roku odbywa Claire Haggarty, która zakochuje się w mężczyźnie z przyszłości, ale nie wszyscy marzą o zobaczeniu jutra. Harrington pragnie odbyć podróż do przeszłości, by uratować swoją ukochaną, którą zabił Kuba Rozpruwacz. Ponadto sam autor ,,Wehikułu czasu" jest zmuszony do ucieczki przez stulecia, bo podróżnik z innej epoki zagraża jego życiu. 
 K
siążka jest podzielona na trzy historie, których wspólnym trzonem jest postać Wellsa, czyli pomysłodawcy podróży w czasie. W pierwszej opowieści mamy możliwość poznać młodego Harringtona, który zakochuje się w kobiecie lekkich obyczajów. Ich spotkania nie trwają długo, gdyż dziewczyna zostaje zabita przez Rozpruwacza, a Andrew po latach cierpienia stara się cofnąć czas i uratować ukochaną. Powiem szczerze, że ta część podobała mi się najmniej, ponieważ nigdy nie byłam fanką niepoprawnych romantyków, którzy jedynie potrafią rzucać epitetami wychwalającymi ich uczucie i w podniosły sposób rozwodzić się nad pięknem ukochanej. Za dużo było tutaj narzekania niż intrygującej wyprawy w przeszłość. W kolejnej części, która również była oparta na miłosnych uniesieniach było już o wiele lepiej. Młoda dziewczyna Claire od zawsze uważała, że urodziła się w złej epoce i nie potrafi się zachowywać jak przyzwoite damy, które ją otaczają. Marzy o wielkiej miłości, ale z kimś z przyszłości, kto by zrozumiał jej pragnienia. Dzięki przedsiębiorstwu Podróże w Czasie przenosi się do roku 2000 i poznaje tam dzielnego kapitana, który ratuje świat przed armią robotów. Czy taka miłość ma prawo bytu? Oczywiście, w końcu miłość zwalcza wszystkie przeszkody, nawet jeśli są nią długie lata, wystarczy mieć tylko umysł otwarty na wszelakie rozwiązania. Trzecia i ostatnia historia jest tą, którą lubię najbardziej, ponieważ całkowicie skupiła się na losach Wellsa, który wcześniej pojawiał się tylko sporadycznie. To tutaj było najwięcej interesujących rozważań na temat podróży w czasie. Czy można zmienić przeszłość? Czy wpłynie to na świat i resztę ludzi? Czy ktoś będzie pilnować oryginalnego toru wydarzeń? Te i cała masa pytań, wraz z odpowiedziami całkowicie pochłaniają czytelnika i po lekturze pozostawiają jego wyobraźnię na najwyższych obrotach.


,,Prawdziwa literatura musiała poruszać czytelnika, ranić go, zmieniać jego postrzeganie rzeczy, potężnym pchnięciem zrzucać go z klifu jasnowidzenia."

 Motyw podróży w czasie jest tutaj tak pomysłowo przedstawiony, że każdy powinien znaleźć taką wersję, która będzie dla niego najbardziej wiarygodna. Najpierw mamy wehikuł czasu, którego stworzenie nie było problemem przy rozwijającej się technologii. Następnie była historii o magii, w końcu kto by nie chciał w nią uwierzyć? A na koniec najbardziej wciągająca i dająca do myślenia teoria na temat możliwości ludzkiego mózgu, który w końcu został w pełni wykorzystany. Można również dojść do wniosku, że podróże do przeszłości to nic innego jak nasze wspomnienia, czy historie przekazywane z pokolenia na pokolenie, a marzenia i fantazje zapewniają nam jedyną i niepowtarzalną przygodę do przyszłości. Autor umiejętnie przedstawia wizję równoległych światów i jednocześnie wciąga czytelnika w grę, w której muszę przyznać poległam po całej linii, ponieważ za każdym razem totalnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Dawałam się ponieść wyobraźni zamiast przewidywać zakończenie, co z mojego punktu widzenia wcale nie jest złe, bo taka misterna gra całkowicie mnie oczarowała i uważam ją za wielką zaletę tego dzieła. Warto również wspomnieć o wszechwiedzącym narratorze, którego można nazwać gawędziarzem, ponieważ zachowuje się tak jakby stał obok czytelnika i wyjaśniał mu wszystko, łącznie z tym czego bohaterowie powieści nie dostrzegają. Wielokrotnie używa tajemniczych zwrotów, którymi jeszcze bardziej zachęca do dalszego czytania.
 Musze przyznać, że jest to bardzo unikalna historia, która powinna zadowolić każdą osobę, która po nią sięgnie. Czemu? Ponieważ jest tutaj wszystko. Humor, przygoda, romans, elementy fantastyczne, zwroty akcji, wszystko zgrabnie połączone i dopełniające się pod każdym względem. Na dodatek nie jest to zwykłe czytadło na jeden wieczór, tylko wymagająca lektura, która pozostawia po sobie wielki niedosyt i milion pytań. Sama jestem ciągle pod wrażeniem tej lektury i cieszę się, że od razu kupiłam całą trylogię i nie muszę czekać z sięgnięciem po kolejny tom. 


Czytaj dalej...

Shame! Shame! Shame!




Tytuł notki zapewne dużo nie mówi, ale jak najbardziej wpasowuje się do moich odczuć i skojarzeń związanych z ostatnim pobytem w bibliotece. Wiadomo, że każdy z nas ma różne upodobania i inaczej traktuje swoje książki. Niektórzy tworzą im ołtarzyki, a inni równie dobrze mogą się na nich wyżywać i wylewać swoje frustracje. Jest to indywidualna sprawa każdego człowieka, ale oczywiście do momentu gdy traktuje tak WŁASNE lektury. Sprawa ma się całkiem inaczej, gdy korzystamy z cudzych lub publicznych książek. Miałam raz sytuację, gdy pożyczyłam koleżance książkę i wróciła w gorzej niż opłakanym stanie. Naprawdę nie wiem co trzeba zrobić, by powyrywać kartki z raz przeczytanej książki, czy powyginać okładkę, która potem wygląda jakby przechodziła z rąk do rąk przez wiele pokoleń.  To samo da się zauważyć w bibliotekach, gdzie większość pozycji jest po prostu przeżuta i wypluta bo inaczej tego nie da się nazwać. Posklejane, powyrywane, czy naderwane kartki to już standard. Do tej pory trafiałam na w miarę wyglądające egzemplarze, ale ostatnio miałam ,,przyjemność" czytać wyjątkowo zdewastowaną książkę i szczerze powiedziawszy to byłoby mi wstyd oddać coś takiego do biblioteki. Nie wiem, czy osoba, która czytała tę książkę nabrała tak wielkiego apetytu na lekturę, że dosłownie nadgryzła połowę kartek, czy nie dopilnowała jakiegoś zwierzątka, ale biedny ,,Kłamca" wygląda własnie tak:







Widzicie, że nie wygląda to zbyt ciekawie. Sama już dawno nie obchodziłam się z książką jak z jajkiem, ale przy tej nie było innego wyjścia, bo bałam się, że okładka zaraz zacznie żyć własnym życiem, a kartki odlecą w różnych kierunkach. Na dodatek miałam wiele niespodzianek, bo co stronę wylatywały jakieś okruszki i nawet zdechła mucha. Całe szczęście, że w środku nie było żadnej skarpetki, bo raczej nie cieszyłabym się z tego jak Zgredek. :) Wiadomo, że przytrafiają się różne sytuacje, ale wystarczy jeden rzut oka na książki w bibliotece, by zauważyć, że ludzie nie potrafią szanować cudzych rzeczy. Dla mnie stwierdzenie ,,nadgryziona przez ząb czasu" nabrało całkiem innego znaczenia i stanowczo wolę moje książki, które wyglądają jakby nikt ich nie czytał, niż takie małe straszydła. Mieliście kiedyś taką sytuację? Czy raczej omijacie zniszczone książki?



Czytaj dalej...

,,Misja Błazna" Robin Hobb

 ,,To dziwne, że dopiero kiedy możesz stracić kogoś bliskiego, pojmujesz
jak wielką jest częścią twego życia? A wtedy myślisz, że nie zniósłbyś tego, gdyby coś mu
się stało, lecz najstraszniejsze jest to, że w rzeczywistości zniesiesz to, będziesz musiał znieść, tak czy inaczej."
- Robin Hobb ,,Misja Błazna"



Trylogia Skrytobójcy bardzo szybko  wkradła się w szeregi moich ulubionych serii i pozostawiła w tyle dziesiątki książek. Po zakończeniu trzeciej części, bez zastanowienia wzięłam się za kolejną trylogię opowiadającą o dalszych losach Bastarda Rycerskiego. Nie wiedziałam czego mogę się spodziewać po historii, która odbywa się 15 lat po wydarzeniach z pierwszej serii i na pewno nie byłam przygotowana na taką kontynuację.
 Bastard przez ostatnie lata żył na dobrowolnym wygnaniu i najbliżsi ludzie uważali go za zmarłego. Zajmuje się przybranym synem i dzieli swoją samotność z wiernym kompanem - Ślepunem. Jest zadowolony ze spokojnego życia, z dala od niebezpiecznej stolicy. Spokój jednak nie jest mu pisany, a przeznaczenie znowu się o niego upomina. Jako Katalizator ponownie musi odwrócić bieg wydarzeń, który może go kosztować o wiele więcej niż za pierwszym razem. 
 Tytuł książki mógłby sugerować, że tym razem główną postacią stał się Błazen. Nic bardziej mylnego.  Nadal widzimy wszystko oczami Bastarda, a Pan Złocisty pojawia się tylko wtedy, gdy jako Biały Prorok ma do wypełnienia misję, w której niezbędny jest Katalizator. Jednak z biegiem wydarzeń o wiele bliżej go poznajemy i widzimy jak bardzo się zmienił. Nie jest już zwariowanym Trefnisiem i wyglądem nie przypomina dziecka. Teraz jest wielkim i dostojnym panem, który wzbudza szacunek wśród ludzi. Oczywiście nadal mówi zagadkami czym wielokrotnie irytuje swojego przyjaciela, który musi się dopytywać o wszystkie znaczenia metafor. Autorka mocno rozwinęła postać Błazna, ale jednocześnie zachowała w nim stare i najlepsze cechy, dzięki którym nie stracił swojej intrygującej osobowości. 
 Pierwszy tom cyklu Złotoskóry jest inny niż wcześniejsze, ponieważ w większym stopniu porusza bardzo ważne tematy, które dotykają każdego człowieka. Widzimy samotność głównego bohatera, tęsknotę za bliskimi ludźmi i to co najważniejsze w tej części, czyli przemijanie. Z każdym rozdziałem zbliżamy się do tego co nieuniknione i z czym najtrudniej się pogodzić człowiekowi. Autorka bardzo obrazowo przedstawiła zbliżającą się utratę, która na zawsze pozostawi pustkę w sercu. Mogę na palcach u rąk policzyć ile książek wywołało u mnie wzruszenie, a co dopiero łzy. Pani Hobb udało się całkowicie mnie roztrzaskać i po lekturze czułam się jakbym na zawsze straciła coś cennego. Bastard od najmłodszych lat był postacią, której było czego współczuć, ale tak naprawdę dopiero w tej części widać, że życie w ogóle go nie oszczędza i zabiera każdą namiastkę szczęścia. Te wszystkie wydarzenia sprawiają, że jest to bardzo nostalgiczna i skłaniająca do refleksji nad własnym życiem historia.


,,Prawdę powiadasz, śmierć jest zawsze mniej bolesna i łatwiejsza niż życie. A mimo to zawsze raz po raz wybieramy życie, bo śmierć nie jest przeciwieństwem życia, lecz przeciwieństwem wyboru. Śmierć jest tym, co nam pozostaje, kiedy nie mamy już żadnego wyboru."

 Ważnym motywem jest tutaj również Rozumienie, czyli więź między człowiekiem, a zwierzęciem. We wcześniejszych tomach otrzymywaliśmy jedynie jej namiastkę i byliśmy w tym tak samo niedoświadczeni jak główny bohater. W Misji Błazna Bastard nie tylko dojrzał, ale również poszerzył swoją wiedzę związaną z magią Pradawnej Krwi. Razem z wilkiem Ślepunem o wiele lepiej pojmują zasady panujące wśród istot takich jak oni oraz wiedzą do czego są zdolni i czego powinni się wystrzegać. Autorka stworzyła przepiękną relację między człowiekiem i zwierzęciem, która jest tak mocna i cenna, że nic nie jest w stanie jej zakończyć. Oprócz Rozumienia mamy jeszcze w książce magię Przezornych, która chodź jest na wyczerpaniu to ciągle się tli i daje nadzieję na dalsze istnienie potężnego rodu. Losy magii oczywiście leżą w rękach Bastarda, tak samo jak życie jednego z Przezornych. Czy podoła kolejnej misji i zmieni ścieżki przeznaczenia? Mogę wam jedynie powiedzieć, że będzie to pełne wyrzeczeń i poświęcenia zadanie. 
 Czy książka ma wady? Na pewno dla jednych będzie to liczba stron, ale uwierzcie, że czyta się ją tak przyjemnie, że nawet nie zauważycie kiedy dotrzecie do końca. Na pewno momentami można cierpieć na brak akcji, ale to również w moim odczuciu nie ujmuje całej historii. Główny bohater również może niektórych do siebie zniechęcić. Dla mnie jest genialną odskocznią od tych idealnych postaci, którym wszystko zawsze wychodzi, a na koniec mogą się cieszyć wspaniałym i bezproblemowym życiem. Robin Hobb stworzyła historię, która jest do bólu prawdziwa i pokazuje, że szczęście jest ulotne i nie każdy otrzymuje je w takiej samej ilości. 
 Na pewno mogę polecić tę książkę każdemu fantastykolubowi, któremu niestraszne są opasłe tomiska. Czy można zacząć od tej części, bez czytania wcześniejszej trylogii? Jedni mówią, że tak, ale zapewniam was, że wtedy nie będziecie tak zżyci z bohaterami i mało będzie was obchodzić ich los, co może wam popsuć piękno całej historii. 
Czytaj dalej...

Podsumowanie czerwca.


Czerwiec był dla mnie wymagającym miesiącem i bardzo się cieszę, że już minął. Oczywiście kilka wspaniałych momentów również się wtedy przytrafiło, a jednym z nich była wygrania w konkursie i dzięki niej w połowie lipca zaczynam upragniony staż. Jest to dla mnie ogromna niespodzianka i w sumie do tej pory nie mogę w to wszystko uwierzyć. :) W tracie sesji miewałam wzloty i upadki (jak to bywa u rasowego studenta), ale na szczęście wydawnictwa książkowe zapewniły solidną dawkę promocji, więc każde niepowodzenie wynagradzałam sobie książkami. W pewnym momencie już straciłam rachubę i dopiero podczas zbierania nowości do zdjęcia zobaczyłam jak bardzo zaszalałam. Stan przeczytanych książek niestety nie dorównuje tym zakupionym, ale i tak nie było tragedii i śmiało mogę stwierdzić, że czerwiec należał do Jakuba Ćwieka. W końcu dorwałam w bibliotece całą serię Kłamcy i mogłam sobie odświeżyć przygody Lokiego. Jak widzicie zmieniłam również wygląd bloga i w końcu jestem z niego zadowolona. :) To chyba wszystko z tych ważniejszych wydarzeń w czerwcu, a teraz zapraszam na podsumowanie:

Przeczytane:

1. ,,Misja Błazna" Robin Hobb, str 666
2. ,,Kłamca" Jakub Ćwiek, str 270
3. ,,Kłamca 2. Bóg marnotrawny" Jakub Ćwiek, str 260
4. ,,Dusza Cesarza" Brandon Sanderson, str 104
5. ,,Czas Żniw" Samantha Shannon str, 520
6. ,,Od złej do przeklętej" Katie Alender, str 453
7. ,,Kłamca 3. Ochłap sztandaru" Jakub Ćwiek, str 268
8. ,,Dreszcz" Jakub Ćwiek, str 282


Łącznie przeczytałam 2 823 stron, a moje nowości, z którymi chciałabym się zapoznać w wakacji prezentują się tak:



1. ,,Mapa czasu" Felix J. Palma - Trylogia Wiktoriańska chodziła za mną od dłuższego czasu i wręcz nie mogłam się powstrzymać, gdy zobaczyłam, że na Oczytani.pl każda część kosztuje nie całe 10zł.
2. ,,Mapa Nieba" Felix J. Palm
3. ,,Mapa Chaosu" Felix J. Palm
4. ,,Dusza Cesarza" Brandon Sanderson - cudowna historia, którą polecam każdemu. :)
5. ,,Królowie Dary" Ken Liu - w końcu książka trafiła do mnie! Nie mogę się doczekać aż ją przeczytam.
6. ,,Pamiętnik z Mrówkoszczelnej kasety" Mark Helprin - upolowałam tę książkę na wspaniałej promocji na Znak.com.pl za 8.90.
7. ,,Królowa Cieni" Sarah J. Maas - oczywiście nie mogłam sobie odmówić kontynuacji ,,Szklanego Tronu". :)
8. ,,Od złej do przeklętej" Katie Alender - pierwszy tom był przyjemnym czytadłem, więc skusiłam się na kolejny.
9. ,,Zawód: Wiedźma" Olga Gromyko - w końcu doczekałam się tego wspaniałego dnia i najlepsza książka Pani Gromyko została ponownie wydana.
10. ,,Kroniki Czarnej Kompanii" Glen Cook - promocja w Empiku 3 za 2.
11. ,,Powrót Czarnej Kompanii" Glen Cook - jak wyżej.
12. ,,Księgi Południa" Glen Cook - jak wyżej.
13. ,,Zapomniany Legion" Ben Kane - również promocja na Znak.com.pl
14. ,,Srebrny Orzeł" Ben Kane - jak wyżej.
15. ,,Grimm City. Wilk" Jakub Ćwiek - w czerwcu miałam słabość do tego autora. :)
16. ,,The Witch Hunter. Łowczyni" Virginia Boecker - promocja w Empiku -40%.
17. ,,Krocząc w ciemności" Leonie Swann - słyszałam dużo dobrego o tej pozycji, więc się na nią skusiłam, gdy zobaczyłam promocję na Świecie Książki.
Czytaj dalej...
GeekBooks © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka