Shame! Shame! Shame!




Tytuł notki zapewne dużo nie mówi, ale jak najbardziej wpasowuje się do moich odczuć i skojarzeń związanych z ostatnim pobytem w bibliotece. Wiadomo, że każdy z nas ma różne upodobania i inaczej traktuje swoje książki. Niektórzy tworzą im ołtarzyki, a inni równie dobrze mogą się na nich wyżywać i wylewać swoje frustracje. Jest to indywidualna sprawa każdego człowieka, ale oczywiście do momentu gdy traktuje tak WŁASNE lektury. Sprawa ma się całkiem inaczej, gdy korzystamy z cudzych lub publicznych książek. Miałam raz sytuację, gdy pożyczyłam koleżance książkę i wróciła w gorzej niż opłakanym stanie. Naprawdę nie wiem co trzeba zrobić, by powyrywać kartki z raz przeczytanej książki, czy powyginać okładkę, która potem wygląda jakby przechodziła z rąk do rąk przez wiele pokoleń.  To samo da się zauważyć w bibliotekach, gdzie większość pozycji jest po prostu przeżuta i wypluta bo inaczej tego nie da się nazwać. Posklejane, powyrywane, czy naderwane kartki to już standard. Do tej pory trafiałam na w miarę wyglądające egzemplarze, ale ostatnio miałam ,,przyjemność" czytać wyjątkowo zdewastowaną książkę i szczerze powiedziawszy to byłoby mi wstyd oddać coś takiego do biblioteki. Nie wiem, czy osoba, która czytała tę książkę nabrała tak wielkiego apetytu na lekturę, że dosłownie nadgryzła połowę kartek, czy nie dopilnowała jakiegoś zwierzątka, ale biedny ,,Kłamca" wygląda własnie tak:







Widzicie, że nie wygląda to zbyt ciekawie. Sama już dawno nie obchodziłam się z książką jak z jajkiem, ale przy tej nie było innego wyjścia, bo bałam się, że okładka zaraz zacznie żyć własnym życiem, a kartki odlecą w różnych kierunkach. Na dodatek miałam wiele niespodzianek, bo co stronę wylatywały jakieś okruszki i nawet zdechła mucha. Całe szczęście, że w środku nie było żadnej skarpetki, bo raczej nie cieszyłabym się z tego jak Zgredek. :) Wiadomo, że przytrafiają się różne sytuacje, ale wystarczy jeden rzut oka na książki w bibliotece, by zauważyć, że ludzie nie potrafią szanować cudzych rzeczy. Dla mnie stwierdzenie ,,nadgryziona przez ząb czasu" nabrało całkiem innego znaczenia i stanowczo wolę moje książki, które wyglądają jakby nikt ich nie czytał, niż takie małe straszydła. Mieliście kiedyś taką sytuację? Czy raczej omijacie zniszczone książki?



48 komentarzy :

  1. Takie nadgryzienie to już przesada, ale ja lubię, kiedy książki noszą ślady użytkowania. Zapach nowiutkich książek jest świetny, ale takie już właśnie trochę zmęczone życiem też mają wiele uroku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie dlatego nie jestem fanką starych książek i zazwyczaj unikam ich wypożyczania.Zdechła mucha? Brrrr!

    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzadko zdarza mi się zobaczyć zniszczoną książkę w bibliotece. Może wynika to z tego, że publiczne w Szczecinie potrafią wlepić kary nawet za drobne uszkodzenia i jak dla mnie prawidłowo. Jednak jak już taką zauważę, to wolę nie wypożyczać - nie dość, ze to żadna przyjemność czytać coś, co zaraz może się rozlecieć, to jeszcze jak nikt nie zaznaczył w systemie w jakim jest stanie, to sama mogę zapłacić karę za kogoś.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze powiedziawszy zawsze jak widzę takie "okazy" nie mogę wyjść z podziwu jak można tak zniszczyć książkę. Co trzeba z książką robić, by ona tak wyglądała?! Dumam i dumam i wymyślić nie mogę., Wygląda to na ugryzienie, ale nikt przecież by nie jadł papieru (chociaż kto tam wie, nic mnie już w życiu nie zdziwi), trzeba by to zrobić specjalnie, bo użytkowe uszkodzenia to na pewno nie są. Pytanie kto normalny z własnej nieprzymuszonej woli, dla zabawy robił coś takiego? Co jest fajnego w katowaniu książek? Osobiście miałam przyjemność, czy raczej nie przyjemność spotkać jeszcze bardziej zniszczonym książkami i zawsze mnie to zastanawia. Świat jest dziwny O.o

    Pozdrawiam!
    www.lekturia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ktoś ewidentnie był głodny. Tragedia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba zrezygnowałabym z jej wypożyczenia, bo nie czerpałabym przyjemności z czytania :/
    Nie mam nic do podniszczonych książek, ale to już przesada.
    Pozdrawiam serdecznie,
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mogę patrzeć na tak zniszczone książki. Tragedia...

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem chaosem, który na dodatek uważa, że książka to rzecz to używania, a nie świętość - także moje egzemplarze potrafią wyglądać różnie. Jeśli książka wędruje w moim plecaku/torebce to potrafi wyglądać średnio, aczkolwiek nieswoje książki traktuje lepiej, niż własne, wiadomo :P A to u góry wygląda mi na dzieło psa. Sama mam parę takich egzemplarzy w domu. Czemu? Bo np. wychodziłam z domu zostawiając ksiażkę na dość niskim stole. A psu się nudziło i chyba chciał poczytać XD No ale to były moje rzeczy, nie cudze - a gdyby to stało się z cudzą po prostu bym odkupiła zapewne.

    OdpowiedzUsuń
  9. To co dzieje się z książkami w bibliotece po prostu mnie przeraża...

    OdpowiedzUsuń
  10. Osoba, która miała tą książkę pewnie ma gryzonia, który biega wolno. Też miałam taką sytuacje, że moja szynszyla nadgryzła książkę z biblioteki. Z tą różnicą, że ja pogryzioną książkę odkupiłam, bo wstyd by mi było oddać coś takiego.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ileż wysiłku i kreatywności musiało kosztować tego ktosia zrobienie czegoś TAKIEGO z tą biedną książką! Mi osobiście wstyd byłoby oddać taką książkę z powrotem do biblioteki...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Mimo że korzystam sporo czasu z bibliotek i to przeróżnych nie trafiłam jeszcze na tak straszny egzemplarz. Nie rozumiem tylko dlaczego bibliotekarka, która przyjęła książkę z powrotem nie zwróciła na to uwagi. Niestety ludzie nie szanują wielu rzeczy, ja pożyczyłam raz przeczytaną książkę, wróciła do mnie z latającymi kartkami i cała rozłamana. Od tamtej pory dwa razy zastanawiam się czy chcę użyczyć komuś lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie raz spotkałam sie z takimi ksiazkami i az serce boli hahah :D

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje i propozycje wejść w linki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chyba komuś myszy zjadły tę książkę. Zdecydowane i głośne SHAME!

    OdpowiedzUsuń
  15. u mnie w bibliotece nie ma raczej takich przypadków, chyba ze bardzo stare książki. A tak to wszystkie są ładnie obłożone i w stanie dobrym, a nawet niektóre w bardzo dobrym :) więc wiejskie biblioteki nie są takie złe :D/Karolina

    OdpowiedzUsuń
  16. Biblioteka koło mojego domu jest dość mała, ale książki są raczej zadbane. Fakt czasem zdarzy się jakieś słowo podkreślone długopisem czy zaznaczona strona ale to wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  17. Staram się omijać zniszczone książki zdecydowanie wolę swoje które też wyglądają jak nie tkniete jednak czasem książka wydaje się ładna a w środku takie zaskoczenie.. Ktoś coś jadł czytając czy zwierzątko się dorwalo do kartek

    Truskaweczka (klik)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeszcze nigdy nie trafiłam na tak zdewastowaną książkę :O Zawsze staram się dbać o pozycje wypożyczone z biblioteki, bo wiem, że nie będę ich ostatnim czytelnikiem, nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy doprowadzają cudzą własność do tego typu stanu...

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie wierzę, że w bibliotece są książki w takim stanie... Bezczelność ze strony osoby, która dopuściła do takiego czegoś nie zna granic, a gdzie jeszcze oddać książkę w takim stanie. Spaliłabym się ze wstydu!

    OdpowiedzUsuń
  20. Z dwie nagryzione kartki można zrozumieć - coś się mogło przypadkiem stać. Ale cała książka? ktoś musiałam mieć wyjątkowo głodnego kota.
    Już "Harry Potter" w mojej bibliotece jest w lepszym stanie, choć czytało go pewnie z kilka setek osób.
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  21. Zastanawiam się, jak komuś było nie wstyd oddać tak wyglądająca książkę, i dlaczego pracownik biblioteki nie kazał jej odkupić ? Chyba, że odkupil jakas inna, a ta została taka, jaka jest. Czyli psu z gardła wydarta.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ojej..
    Takiej zmasakrowanej książki to jeszcze nie widziałam , wolałabym już kupić nową , niż oddawać taką .
    Świetna recenzja. Gdzie taką książkę można kupić .. ?
    Pozdrawiam
    Mój Blog KLIK

    OdpowiedzUsuń
  23. Ktoś musiał być głodny i sobie pomamlał kartki... mimo wszystko lubię stare książki i je przygarniam jeśli się da, żeby u mnie dożyły spokojnej książkowej starości :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jezus Maria ;( Biedna książka ;/ Moim zdaniem to wygląda na dziecko bawiące się nożyczkami bo to dziwne szlaczki ;/
    Sama biorąc książkę z biblioteki zastanawiam się czasem co ci ludzie robią z tymi książkami , ze wyglądają jakby je czołg przejechał no ale tego się nie da ogarnąć ;/ Sama też potem wstydzę się takich oddawać bo kurcze jak to w ogóle wygląda ;/ Ostatnio tacie pożyczyłam ksiażkę z biblioteki to pół dnia sklejaliśmy ją bo każda kartka była oddzielnie i w różnej kolejności ;/
    Też wolę moje które wyglądają jak eksponat muzealny niż takie wymęczone ;/ Choć niektórzy twierdzą, że ma być widać użytkowanie, no ale bez przesady ;/

    Wybacz moją długą nieobecność u ciebie :(
    Buziaki
    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Oj, nie było mnie tu tak długo! Ale zapadła mi w pamięć recenzja "7 Razy Dziś", mój umysł ustawił celownik na właśnie tę lekturę i niedawno mama wypożyczyła mi ja na prośbę z biblioteki (nawiasem mówiąc, bardzo mi się podobała - mimo początkowej niepewności). Postanowiłam tu w końcu wejść i sprawdzić, co tam u Ciebie :D.
    7 Razy Dziś zdecydowanie wyglądało super porządnie. Szczególnie w porównaniu z przedstawionym tu "Kłamcą" - matko, kto tak traktuje książki -_-. Wygląda na to, że ktoś ma wielki apetyt na papier, hm, albo tak jak mówisz, ma wyjątkowo żarłocznego psa.
    Szczerze mówiąc, to moje książki - właściwie nie tyle co książki, co komiksy - wyglądają nie za ładnie. Dbam o nie jak mogę, ale i tak podchodzi papuga, jedna sekunda - cap! I kawałek strony w dziobie. Albo jak mam wielki katar. Albo jak nie mogę się powstrzymać od jedzenia przy lekturze. Albo jak zostawiam komiksy otwarte do dołu, bo nie chce mi się szukać zakładki/prowizorycznej zakładki. To frustrujące, a szczególnie jak widzę przedstawioną w poście książkę, dochodzę do wniosku, że muszę się poprawić! :)

    Pozdrawiam!

    Alicjonada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. To, jak zniszczona jest ta powieść aż mnie przeraża! Choć przyznam, również często znajduję książki w opłakanym stanie w bibliotece i dziwię się zarówno osobom, które tak niszczą książkę, że nie wstyd im takiej oddać, jak i osobom w bibliotekach pracujących, że nie zwracają na takie rzeczy uwagi. Moim zdaniem każda książka powinna mieć dodatkową karteczkę, po którym "użytkowniku" wraca w tak zniszczonym stanie.

    Pozdrawiam cieplutko!
    Podróże w książki

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja takiej sytuacji nie miałem, chociaż pamiętam jak dziś, kiedy wziąłem książkę z biblio i znalazłem w którymś momencie makaron między kartkami. :D Nie moja książka, więc okej. Ale gdyby była moja to tortury. :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Aż tak zniszczona nigdy mi się nie trafiła. Były co prawda książki z zagietymi rogami, pobrudzone itd., ale to co pokazałaś na zdjęciu przyprawia o gęsią skórkę.

    OdpowiedzUsuń
  29. :O Ja raz miałem taką sytuację - mama pożyczyła znajomych córce książkę, a wróciła taka, że szkoda pisać. Dlatego rzadko pożyczam, lub jedynie takim osobom dla których mam zaufanie :)

    OdpowiedzUsuń
  30. ja w bibliotece nie miałam takiej sytuacji, ale za to przy pożyczaniu swojej książki. Gdy do mnie wróciła nie chciałam wieżyc, że to książka której w sumie sama nie przeczytałam a już wygląda jakbym nią rzucała po lekturze. Dlatego teraz pożyczam książki najbliższym przyjaciołom i nikomu innemu. No i chłopakowi, ale to juz w sumie nie jest pożyczanie, bo on sobie je sam bierze hehe. ;)
    Pozdrawiam. :**

    OdpowiedzUsuń
  31. Chodzę do biblioteki i rzeczywiście niektóre książki nie wyglądają zbyt ciekawie, ale nie do tego stopnia. Raczej powiedziałabym, że rzeczywiście wyglądają na stare i wielokrotnie czytane, bo nie pachnąć zbyt ciekawie, mają pęknięte grzbiety, czasem komuś zdarzyło się czymś oblać w czasie czytania, ale pogryzionej książki to jeszcze wcześniej nie widziałam...

    OdpowiedzUsuń
  32. Mogłabym napisać, że książka jest w opłakanym stanie... ale z nią jest chyba gorzej x.x
    Zdechła mucha? Nieee, aż dreszcz mnie przeszył >.<
    Złamany grzbiet? Okey, książka to mnie jajko, bez przesady.
    Kilka okruszków? Zdarza się.
    Ale ludzie! To książka z biblioteki, pożyczona. Choć trochę szacunku się należy!
    :')

    OdpowiedzUsuń
  33. Ojej, ta książka wygląda tragicznie... Kto mógł zrobić coś takiego?! Przyznam, że mi do niedawna przeszkadzało nawet najmniejsze, mało widoczne zagięcie na okładce książki. Teraz jakoś nie zwracam na to uwagi, bo takie szczególiki czasami się zdarzają, ale dalej bolą mnie bardzo zagięte strony ;P

    OdpowiedzUsuń
  34. Mi się tytuł (i pierwszy gif) kojarzy jedynie z Gra o tron. :p
    Każda książka zasługuje na miłość, mogłabym powiedzieć, więc kiedy idę do biblioteki/antykwariatu, to nie patrzę na to czy książka jest bardzo zniszczona. Jeśli da się ją przeczytać, to biorę i próbuję nie patrzeć na oblane herbatą strony/pogięte kartki/złamane grzbiety. Sama traktuję książki delikatnie, jednak zdarza się, że podczas podróży coś mi się tam pogniecie. Zło nieuniknione.
    Jednak zgadzam się z tobą - własne książki można traktować jak się chce, jednak o cudzą własność należy dbać i oddawanie ich w opłakanym stanie to wstyd.

    Pozdrawiam
    https://pierwsza-strona.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja jestem zdecydowanie typem czytelnika, który strasznie szanuje książki i nienawidzę gdy gdzieś mi się przybrudzą lub zagną. Oczywiście, że to się zdarza ale jednak staram się uważać. :)
    onlybooks-jdb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja jestem zdecydowanie typem czytelnika, który strasznie szanuje książki i nienawidzę gdy gdzieś mi się przybrudzą lub zagną. Oczywiście, że to się zdarza ale jednak staram się uważać. :)
    onlybooks-jdb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  37. Zawsze staram się dbać o książki, o swoje wiadomo, ale o te pożyczone także, by nie oddawać ich w gorszym stanie, niż były na początku. Ta, którą pokazałaś wygląda tragicznie - do tej pory nie trafiłam na żadną w tak okropnym stanie. Raz wspominam tylko, że czytałam całą rozsypującą się książkę, ale ona już chyba miała swoje lata :P

    Werisa - vverisa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  38. Świetny post kochana! Co do tej "pogryzionej" książki, nie mam pojęcia co siedziało w głowie tej osobie, która to zrobiła. Ja staram się dbać o moje książki i nie wyobrażam sobie, abym miała być właścicielką takiej książki.
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie!
    Kasia z bloga ksiazkowepotworki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  39. Świetny post kochana! Co do tej "pogryzionej" książki, nie mam pojęcia co siedziało w głowie tej osobie, która to zrobiła. Ja staram się dbać o moje książki i nie wyobrażam sobie, abym miała być właścicielką takiej książki.
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie!
    Kasia z bloga ksiazkowepotworki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  40. Rozumiem, że książka może się przypadkowo wygiąć, ale te nadgryzienia to naprawdę przesada. Też się zastanawiam czy to sprawka małego zwierzęcia czy komuś na tyle się nudziło. Ja na szczęście nie spotykam się z takimi rzeczami, bo nie chodzę do bibliotek. Chyba, że tej szkolnej, ale tam książki są naprawdę w dobrym stanie.
    Pozdrawia Dominika z Wielopasja

    OdpowiedzUsuń
  41. Nieźle z tą muchą. A ta książka wygląda jakby rzucił się na nią jakiś bardzo głodny człowiek.
    Pozdrawiam :)
    http://life-ishappiness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  42. Parę lat temu zdarzyło mi się, że w książce, która wyjątkowo mnie wciągnęła, zabrakło chyba z 20 kartek w jakimś kulminacyjnym momencie...pamiętam do dziś swoje zdziwienie, ale chyba bardziej złość, że się nie dowiem, co było dalej :P. Naprawdę nie rozumiem takich ludzi. Książki ogółem powinno się szanować, a te z biblioteki, które przechodzą od rąk do rąk, to już w ogóle. Przeraziła mnie ta książka, którą pokazujesz...już sama nie wiem, czy ktoś był głodny, czy nie upilnował psa..:P. Pozdrawiam! /Klaudia

    OdpowiedzUsuń
  43. Nie zdarzyło mi się chyba nigdy i nie chce zapeszać, bo byłoby mi niemiło gdybym takie coś miała czytać. :/ Ja pożyczam książki tylko zaufanym osobą, bo jednak dbam o swoje książki i nie chce by ktokolwiek je niszczył.
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  44. No cóż, trzeba przyznać, że ktoś był bardzo głodny... A tak naprawdę, nienawidzę takich książek. A raczej ludzi, którzy tak je traktują. :(

    OdpowiedzUsuń
  45. Okropne rzeczy! To kolejny dowód na to, jacy ludzie potrafią być bezmyślni. Dziwię się takim osobnikom, ponieważ sama jestem nauczona, że swoje rzeczy trzeba szanować, ale jak się ma w chwilowym posiadaniu cudzą rzecz, to szanuje się ją jeszcze bardziej. Głupota, bezmyślność, bo jak później inny czytelnik ma sięgnąć po taką książkę? Ponadto od zawsze mówiono mi "przy jedzeniu się nie czyta" - fakt, że nie do końca stosuję się do tej zasady, ale staram się, by po moim jedzeniu nie było nawet śladu, okruszki, ślady po palcach - nie ma szans!

    Pozdrawiam!

    O książkach - okiem Optymistki

    OdpowiedzUsuń
  46. SHAME dla osób, które tak obchodzą się z książkami.

    Pozdrawiam
    http://bojakochamczytacksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  47. Aua. Te zdjęcia aż bolą :C
    Ja dbam o książki, już szczególnie te wypożyczane i tez nie rozumiem osob, które ich nie szanują.. Tak, wypadki się zdarzają, ale wtedy wypada za to zapłacić.. :)

    http://swiatraven.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

GeekBooks © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka