,,Córka Imperium" Raymond E. Feist, Janny Wurts.

,,Po nocy zawsze przychodzi dzień, nieważne jak ciemne chmury spowijają księżyc."
- Raymond E. Feist, Janny Wurts ,,Córka imperium"


 Bardzo lubię książki, w których główni bohaterowie są pewni siebie i przebiegli. Wiem wtedy, że nawet średnio wciągająca historia może mnie zainteresować, gdyż postacie przyciągną mnie swoimi działaniami. ,,Córka Imperium" to książka, która jednocześnie posiada doskonałą główną bohaterkę, jak i wciągające wątki. Z takiego połączenia musiała wyjść niezapomniana opowieść, która zapewniła mi wiele zaczytanych godzin.
 Mara jest 17 letnią dziedziczką rodu Acoma. Po śmierci ojca i brata musi zrezygnować z wstąpienia do zakonu i jako głowa rodziny wrócić do swojej posiadłości. Dziewczyna musi stawić czoła wszystkim przeciwnikom, którzy czyhają na chwilę słabości potężnego niegdyś rodu. Podejmuje heroiczną walkę o przetrwanie i ocalenie honoru rodziny oraz przysięga sobie, że pomści śmierć najbliższych.
 To co pierwsze rzuca się w oczy i napawa obawą to wiek główek bohaterki. 17 latki przeważnie są w książkach przedstawione jako typowe pierdoły, albo damy w opałach, które tracą głowę dla przystojniaków. Dlatego podeszłam do tej postaci z wielką rezerwą i muszę stwierdzić, że dawno już się tak miło nie zaskoczyłam. Mara jest dla mnie idealną główną bohaterką. Po śmierci ojca i brata trafia na miejsce, do którego nigdy nie była przygotowywana. Zostaje głową rodziny i musi odbudować armię, która po ostatniej bitwie została zdziesiątkowana. Cały czas rozmyśla jak polepszyć pozycję rodu i jak utrzymać się przy życiu. Jest bystra, przebiegła i nie boi się ryzyka, a intrygi w jej wykonaniu są wręcz szokujące i zachwycają dopracowaniem. Choć nie ma doświadczenia w politycznych rozgrywkach i nikt nie przygotował jej do przejęcia władzy nad rodem to dzielnie walczy i z całkowitego zera staje się potężnym i znaczącym lordem. Ludzie, którzy nie traktowali jej poważnie, nabierają respektu i wiedzą, że dziewczyna dzięki swojej inteligencji wiele osiągnie. Mara ma swój niepowtarzalny urok i wzbudza szacunek przy każdej wypowiedzi. Przy tak młodym wieku jest wyjątkowo dojrzała i wie co to poświęcenie. Dobro rodu Acoma zawsze jest dla niej najważniejsze, a honor cenniejszy od życia.


,,Tchórzliwość nie zmieni przeszłości ani nie zażegna niebezpieczeństw,
 które niesie ze sobą przyszłość."


 Historia sama w sobie również robi wrażenie na czytelniku. Nie należę do fanek rozległych opisów, ale jeśli są intrygująco przeprowadzone to czytam je z wielką przyjemnością i rozkoszuję się pomysłem autora. Tak właśnie było w przypadku ,,Córki Imperium". Autorzy wykreowali wspaniały świat, pełen tradycji, obrzędów, czy wierzeń. Każdy rytuał został dokładnie opisany, a ich zasady szczegółowo wyjaśnione. Czytelnik zostaje powoli wprowadzony w świat Lady Acoma, dzięki czemu nie ma mowy o pogubieniu się w nieznanych obrządkach. Wszystko jest spójne i się wzajemnie dopełnia.
 W całym przebiegu wydarzeń bardzo ważny jest honor i często to on napędza całą fabułę. Jest to interesujący pomysł, ponieważ aktualnie mało kto stawia dobre imię ponad życie. Wielokrotnie właśnie dzięki honorowi Mara przechytrzyła swoich przeciwników. Świetnie się bawiłam podczas skomplikowanych potyczek i kibicowałam głównej bohaterce, która zawsze potrafiła omotać wroga i ostatecznie powoływać się na jego godność. Czasem wręcz szło się pogubić w tym co wypada, a czego nie, chociaż sama Mara została prekursorką mniej drastycznych zasad i kar związanych z ich złamaniem. Dzięki temu ludzie zawsze jej słuchali i byli gotowi oddać za nią życie. 
 Podczas czytania książki miałam spore skojarzenia z ,,Grą o Tron", jednak ,,Córka Imperium" jest taką lżejszą wersją tego co stworzył Martin. Coś w sam raz dla osób, które lubią, gdy głównym bohaterom wszystko się układa, a źli dostają solidnie w kość. Akcja może nie jest zbyt dynamiczna, jednak misternie poprowadzony plan Mary jest odkrywany z rozdziału na rozdział i dopiero pod sam koniec układa się w logiczną całość. Nie mogę się już doczekać, gdy sięgnę po kolejny tom, bo wiem, że główna bohaterka jeszcze nie raz mnie zaskoczy, a sama fabuła chyba w końcu stanie się bardziej magiczna, gdyż pierwszy tom praktycznie w ogóle nie zawierał elementów fantasy.
 Podsumowując, jest to na pewno historia dla osób, które uwielbiają polityczne rozgrywki i nie boją się długich opisów, które zajmują większą część książki. Ja jestem oczarowana wykreowanym przed autorów światem i naprawdę pierwszy raz nie mam żadnych zastrzeżeń, co do głównej bohaterki. Polecam każdemu kto lubi intrygi i silne bohaterki, które brną do celu, czasem nawet i po trupach. 
Czytaj dalej...

Liebster Blog Award!



Dzisiaj przychodzę do was z odpowiedziami na nominacje do LBA. Długo już się nie pojawiała u mnie takowa notka, więc trochę różnorodności się przyda. :) Bardzo dziękuję dziewczynom za wytypowanie mojego bloga i zachęcam do zapoznania się z ich stronami!


Pierwsza nominacja od: osobisty8ksiezyc.blogspot.com

1. W jakim miejscu na Ziemi chciałabyś przebywać przez jeden dzień, a w jakim przez rok?
Jeden dzień to dość niewiele by zwiedzić jakieś fajne miejsce na Ziemi, ale zawsze chciałam chociaż na jeden dzień trafić do takiego typowego domku w górach, w trakcie totalnej śnieżycy. Całkowita izolacja od społeczeństwa i na dodatek w przytulnym pomieszczeniu. Nic tylko siedzieć w oknie i czytać książki. :) A cały rok? W sumie to należę do osób, które dobrze się czują w miejscu, w którym mieszkają, więc ciężko będzie mnie namówić na roczną ,,przeprowadzkę", ale bardzo chciałabym znaleźć się w Nowej Zelandii i zobaczyć na żywo te wszystkie bajeczne krajobrazy, które ciągle podziwiam we Władcy Pierścieni.


2. Co najbardziej cenisz w ludziach?
Na pewno poczucie humoru i dystans do siebie. Szczerość również jest mile widziana, chociaż niektórzy mylą ją ze zwykłym chamstwem. Jednak chyba najbardziej cenię ludzi, którzy są tak pozytywnie nakręceni i swoją energią zarażają innych ludzi. Lubię się otaczać ludźmi, którzy bez względu na wiek będą się jarać rzeczami, które dla ,,dorosłych" będą infantylne. Marudom i sztywniakom mówię stanowcze nie. :)

3. Twoim zdaniem sukces przyniesie ciężka praca, czy szczęście?
Kiedyś już odpowiadałam na takie pytanie i w sumie moja opinia się nie zmieniła. :) Wydaje mi się, że samym szczęściem człowiek za dużo nie wskóra, no chyba, że szczęście jest już dla niego sukcesem samym w sobie. Najlepiej ciężko pracować i być szczęśliwym z efektów pracy - wtedy można mówić o sukcesie. 

4. Jakie jest Twoje ulubione zwierzę?
Jak ja nie lubię takich pytań! Uważam, że każde zwierze ma swój urok i dla mnie bez różnicy, czy to mysz, czy kot, czy pies, bo każdym się zachwycam i jakbym miała warunki to przygarniałabym każde potrzebujące zwierzątko. :)


5. Jaką super moc chciałabyś posiadać?
Jakiś czas temu znalazłam artykuł o ludziach, którzy nie muszą spać, a ich organizm w ogóle się tego nie domaga! Przecież to by była genialna umiejętność, a już zwłaszcza w momentach, gdy na nic się nie ma czasu lub podczas czytania wciągającej książki. Na pewno przydatna byłaby również teleportacja, albo przenoszenie się w czasie. W sumie jako fanka super bohaterów zawsze miałam problem z wybraniem najlepszej mocy. :)

6. Ulubione książki?
No i znowu mogę wymieniać bez końca. Moim numerem jeden jest Władca Pierścieni, a co potem? Na pewno ,,Harry Potter", który towarzyszył mi od najmłodszych lat, twórczość Trudi Canavan z trylogią ,,Czarnego Maga" na czele, cała seria o Skrytobójcy Robin Hobb oraz ,,Wiedźmin" Sapkowskiego. Od niedawna do ulubieńców również należy ,,Dwór Cierni i róż", ,,Zakon Mimów" oraz seria ,,Inni". :)

7. Najlepszy film.
Władca Pierścieni! Wiem, jestem nudna. :D Poza Władcą to na pewno wszystkie filmy na postawie komiksów. W sumie to jestem mało wymagająca jeśli chodzi o ekranizacje. Mogę oglądać non stop potyczki superbohaterów i nigdy się nie znudzę.

 
8. Na jakiej książce się zawiodłaś?
No i tutaj znajdzie się kilka pozycji, które w sumie czytałam dość niedawno. Między innymi jest to ,,Mroczniejszy odcień magii", ,,Królowa Tearlingu" oraz ,,Ember in the ashes. Imperium Ognia". Może słowo ,,zawiodłam" jest zbyt mocne jeśli chodzi o te pozycje, ale po prostu były dla mnie zwykłymi czytadłami, które nie wywołały we mnie tak wielkich zachwytów jak u innych czytelników. Podejrzewam, że naczytałam się na ich temat za wielu ochów i achów, przez co poprzeczka z wymaganiami skoczyła bardzo wysoko. 

9. Którą postać książkową chciałabyś poznać?
Ha, tutaj bez namysły wymienię Wolhę Redną z ,,Zawód Wiedźma". Jest to pierwsza książkowa postać, z którą na serio mogłabym się zaprzyjaźnić. Totalnie mnie kupiła swoim niewymuszonym poczuciem humoru. :)

10. Zgubiłaś szklany pantofelek, kto jest księciem? (musi być bohater książkowy)
Tylko jeden? No to Aragorn. ;) 

11. Blog, który widzisz pierwszy raz - na co zwracasz uwagę? Pierw czytasz jakiś post, czy wchodzisz w którąś zakładkę (jaką)?
Zawsze czytam najnowszy post i jeśli spodoba mi się styl autora to zaglądam do wcześniejszych. Czasem również zwracam wagę na informacje o autorze, bo lubię wiedzieć, kto przygotował tekst. 


Druga nominacja od: recenzjebrunetki.blogspot.com


1. Co najbardziej lubisz w książkach?
Na pewno ksiażki muszą być oderwane od rzeczywistości. Nie dla mnie historie o normalnym życiu, w którym nie ma smoków, czy innych cudactw. Im bardziej skomplikowane światy i ich mieszkańcy tym lepiej. :)

2. Jaka jest Twoja ulubiona książka z dzieciństwa?
Niezaprzeczalnie Harry Potter. 

3. Czy lubisz polskich autorów?
Oczywiście. Fantastyka w wykonaniu naszych autorów jest genialna. :)

4. Czy zgubiłaś lub znalazłaś kiedyś książkę?
Nigdy nie zgubiłam, ale znalazłam! Wracając ze szkoły znalazłam na ulicy ,,Stary człowiek i morze". Rok później książka okazała się moją lekturą, której zbyt miło nie wspominam, ale przez to wydarzenie zawsze mówię, że książki same do mnie lgną. :D

5. Chciałabyś wydać kiedyś książkę?
Nope. Wolę czytać niż pisać. :)


6. Udało Ci się spotkać kiedyś z jakimś autorem?
Nie, ale mam nadzieję, że niedługo to się zmieni. 

7. Jakie blogi recenzenckie polecasz?
Bez zastanowienia mogę polecić blog Łukasza (hrosskar.blogspot.com), który jest dla mnie skarbnicą genialnych tytułów z fantastyki. :)

8. Czy w Twojej rodzinie dużo osób czyta książki?
Rodzice czytają. Tata fantastykę i książki historyczne, a mama romanse i kryminały, więc można powiedzieć, że uwielbienie do książek mam we krwi.

9. Jak często kupujesz książki?
To zależy od promocji i premier, ale miesiąca bez nowego stosu książek sobie nie wyobrażam. 

10. Jaka jest Twoja ulubiona książka z gatunku fantasy lub horror?
Za dużo pytań o ulubione książki. :D Skoro fantasy to Władca i zapewne nigdy to się nie zmieni, bo to już wieloletnie zafascynowanie.


11. Bierzesz udział w konkursach na blogach?
Czasem biorę, ale szczęście jeszcze mi w nich nie dopisało. 
Czytaj dalej...

,,Strażniczka książek" Mechthild Glaser.

,,Jeśli chodzi o ciuchy to ograniczyłam się do absolutnie niezbędnego minimum, zgodnie z zasadą: lepiej o jeden sweter za mało niż jedna ulubiona książka mniej."
- Mechthild Glaser ,,Strażniczka książek"


 ,,Strażniczka książek" to historia, która chodziła za mną od dawna i przyciągała uwagę swoją cukierkową okładką. Wiedziałam, że jest to książka raczej dla młodszych czytelników, ale lubię czasem po takie sięgnąć, a już zwłaszcza gdy intrygują pomysłem na fabułę.
 Amy i jej matka Alexis uciekają z domu, by zapomnieć o przykrej przeszłości. Trafiają na wyspę Stormsay, na której stoi rodzinna posiadłość Lennoxów. Już przy pierwszej rozmowie z babką, Amy dowiaduje się o umiejętności, którą posiadają członkowie rodziny. Zaczyna brać udział w zajęciach dla strażników książek i uczy się przenoszenia do fikcji literackiej. Dziewczyna z wielką przyjemnością podróżuje po swoich ulubionych historii, ale w końcu dostrzega, że panuje w nich wielki chaos, który może doprowadzić do wyniszczenia najpopularniejszych dzieł.
  Każdy z nasz zapewne kiedyś marzył o przeniesieniu się do ukochanej książki, by wraz z ulubionymi bohaterami brać udział w epickich przygodach. Sama wielokrotnie chciałam trafić do Śródziemia i wyruszyć śladami Drużyny Pierścienia, albo przejść przez peron 9 i 3/4, czy w wielkiej szafie znaleźć przejście do Narnii. Główna bohaterka ,,Strażniczki książek" z dnia na dzień dowiaduje się, że książki faktycznie są częścią jej życia, a sama jest ich strażniczką, czyli osobą, która dba o bezpieczeństwo w fikcji literackiej. W każdej chwili może się przenieść do wybranej historii i obserwować wydarzenia, które się w niej odbywają oraz osobiście porozmawiać z jej bohaterami. Brzmi wspaniale, prawda? Książka totalnie mnie kupiła przez ten wątek i dzięki Amy mogłam odbyć podróż do klasyki literatury. Księga Dżungli, Alicja w Krainie Czarów, Sen nocy letniej, Piotruś Pan, Duma i uprzedzenia to jedynie początek wycieczki po literackim świecie, a jej przewodnikiem jest sam Werter. Wszystko zostało lekko i przyjemnie opisane, a akcja choć na początku trochę niemrawa, nabiera z czasem rozpędu i potrafi wciągnąć.


 Pierwsze strony były dla mnie wielkim wyzwaniem i od razu wiedziałam, że nie polubię głównej bohaterki. Amy swoim zachowaniem sprawiała, że ciągle miałam ochotę wywracać oczami, ponieważ jest typową sierotą, która potyka się na prostej drodze i w prawie każdym rozdziale dochodzi do jej bliskiego spotkania z ziemią. Oczywiście w pakiecie również jest niska samoocena, ale na szczęście dziewczyna posiada również dobre cechy, czyli determinację i wytrwałość w dążeniu do celu. Stanowczo na większe uznanie zasługuje Will, który w intrygujący sposób łączy się z głównym wątkiem historii i jest wielkim znakiem zapytania do samego jej końca. Pozostali bohaterowie nie wypadają jakoś dobrze i odnoszę wrażenie, że to właśnie kreacja bohaterów mocno obniża poziom książki. Większość z nich jest nijaka i wprowadzona do historii jakby na siłę. Autorka rozpoczęła wątki kilku postaci i w ogóle ich nie rozwinęła, przez co nie wiadomo skąd się wzięły i co konkretnie robią na wyspie. 
 Pomijając niedociągnięcia względem bohaterów, mamy w książce naprawdę wyjątkowo baśniowy klimat. Czytanie książki o książkach to świetna gratka dla każdego książkoholika. Czy ten początkujący, czy wprawiony na pewno znajdzie w ,,Strażniczce książek" coś dla siebie. Książkowi specjaliści dzięki fragmentom nawiązującym do klasyki literatury, będą mogli powspominać momenty, gdy dopiero zaczynali swoją przygodę z wymienionymi dziełami i cieszyć się możliwością spotkania znanych bohaterów w całkiem innych okolicznościach. Młodsi czytelnicy na pewno poczują się zainteresowani dziełami, które zostały wyróżnione w osobnej lekturze i zaczną poszerzać swoją wiedzą na ich temat. Można powiedzieć, że dzięki ,,Strażniczce książek" takie postacie jak Werter, czy Shere Khan otrzymują drugie życie i biorą udział w przygodzie, która stopniowo wciąga czytelnika i porusza misternie zaplanowaną intrygą. Również samo zakończenie książki jest mało schematyczne i nie można przykleić mu łatki ,,happy endu", więc brawa dla autorki za pomysł i pozostawienie otwartej bramki dla wyobraźni czytelnika, który po zakończonej lekturze może snuć domysły na temat dalszych losów bohaterów.
 Na pewno polecam tę książkę młodszym czytelnikom, którzy podczas jej czytania powinni się czuć jak ryba w wodzie. Bardziej wymagające osoby zapewne poczują się zniechęcone bajkowym klimatem, ale jeśli macie ochotę na coś lekkiego, to również zachęcam do sięgnięcia po ,,Strażniczkę książek", bo własnie dzięki takim pozycjom nasze marzenia stają się bardziej namacalne. 
Czytaj dalej...

Podsumowanie lipca + książkowe zdobycze.



 
Kolejny miesiąc już za nami. Trochę szkoda, bo lipiec zawsze był moim ulubieńcem. :) Na początku miesiąca świętowałam swoje urodziny, które zawsze oznaczają sporą liczbę nowych książek. Rozpoczęłam też staż, który sprawił, że miałam niewiele wolnego czasu, a ten który mi pozostawał całkowicie przeznaczyłam na nadrabianie czytelniczych zaległości. Blog trochę na tym ucierpiał, ale czasem tak mam, że wpadam w ciąg i poza czytaniem, albo oglądaniem seriali nic mnie już nie interesuje. W ten oto sposób ukończyłam 11 książek i jestem z tego powodu niesamowicie zadowolona, bo już dawno nie miałam tak okazałego wyniku. :) W czerwcu postanowiłam, że będę sobie powoli odświeżać ulubione tytuły, całego Kłamcę mam już za sobą i w lipcu zdecydowałam się na Wiedźmina. A jak wam minął lipiec?


Przeczytane:
1. ,,Mapa czasu" Felix J. Palma - 477 str
2. ,,Zawód: Wiedźma" Olga Gromyko - 543 str
3. ,,Wiedźmin: Ostatnie życzenie" Andrzej Sapkowski - 332 str
4. ,,Dziecko Odyna" Siri Pettersen - 644 str
5. ,,Posępna litość" Robin LaFevers - 527 str
6. ,,Ksin. Początek" Konrad T. Lewandowski - 365 str
7. ,,Mroczniejszy odcień magii" V. E Schwab - 402 str
8. ,,Dziedziczka cieni" Anne Bishop - 429 str
9. ,,Królowa ciemności" Anne Bishop - 413 str
10. ,,Zakon Mimów" Samantha Shannon - 528 str
11. ,,Ukryta Łowczyni" Danielle L. Jensen - 510 str


Razem przeczytałam 5 170 stron. :) A tak wyglądają lipcowe zdobycze:
                                                                                           




1. ,,Golem i dżin" część 1 i 2 - kilka osób polecało mi tę historię, więc się w końcu na nią skusiłam. 
2. ,,Ukryta Łowczyni"- ,,Porwana Pieśniarka" niesamowicie mi się podobała, wiec nie mogłam sobie odmówić jej kontynuacji.
3. ,,Arktyczny dotyk" - prezent urodzinowy.
4. ,,Miecze cesarza" - prezent 
5. ,,Dziecko Odyna" - od dawna ciągnęło mnie do tej historii i całkowicie przepadłam, gdy się w końcu za nią zabrałam.
6. ,,Strażniczka książek" - prezent.
7. ,,Ogień i lód" - prezent.
8. ,,Mroczniejszy odcień magii" - pozytywne opinie sprawiły, że bez zastanowienia od razu wrzuciłam tę książkę do koszyka. 
9. ,,Zakon Mimów" - pierwszy tom, którym byłam totalnie oczarowana wypożyczyłam z biblioteki, drugiego niestety nie było, więc kupiłam swój egzemplarz. 
10. ,,Mechaniczny" - prezent.
11. ,,Córka imperium" - prezent.
12. ,,Słowa światłości" - prezent.
13. ,,Droga królów" - prezent. 
Czytaj dalej...

,,Mroczniejszy odcień magii" V.E. Schwab.

,,Magia jest tak naprawdę piękną chorobą."
- V. E. Schwab ,,Mroczniejszy odcień magii"


 O ,,Mroczniejszym odcieniu magii" było już głośno zanim książka trafiła na nasz rynek. Wychwalano ją na zagranicznych booktubach i nazywano najlepszą powieścią fantastyczną 2015 roku. Takie opinie sprawiają, że lekturze stawia się bardzo wysoką poprzeczkę i bardzo łatwo o rozczarowanie. Jak było u mnie? Już wyjaśniam.

 Kell jest mieszkańcem Czerwonego Londynu i jako podróżnik potrafi przemieszczać się między alternatywnymi światami. Poza nim i drugim podróżnikiem nikt nie może odwiedzić Szarego i Białego Londynu. Kiedyś również istniał Czarny Londyn, ale zawarta w nim magia była tak destrukcyjna, że trzeba było zamknąć do niego drzwi. Kell trafia w środek spisku i zostaje posiadaczem przedmiotu z zakazanego miasta. Wtedy rozpoczyna się jego ucieczka po alternatywnych Londynach i w jednym z nich poznaje Lili, która jest złodziejką o wielkich aspiracjach. Razem stawiają czoło przeciwnikom i starają się uratować wszystkie Londyny.

 Czasem trafia się książka, która sprawia wielkie problemy podczas recenzowania. Nigdy nie wiadomo jak się wobec niej ustosunkować, ponieważ po skończonej lekturze wiem, że za miesiąc całkowicie o niej zapomnę. Czemu? Bo jest gdzieś pomiędzy. Nie da się o niej powiedzieć, że zrobiła na mnie wrażenie, ale również nie powiem, że mnie rozczarowała. Właśnie tak było z ,,Mroczniejszym odcieniem magii", na który rzuciłam się z wypiekami na twarzy i niestety z rozdziału na rozdział mój zapał coraz bardziej malał. Pomysł na historię jest naprawdę świetny, bo alternatywne światy to obszerny temat, którym można nieraz zaskoczyć czytelnika, więc z chęcią czytam książki oparte na tym wątku. Autorka oryginalnie przedstawiła wszystkie miasta i magię, która mogła ułatwiać życie, ale również działać destrukcyjnie. Mamy w książce Trzy Londyny, które istnieję ze sobą równolegle. Czerwony jest rodzinnym miastem Kella, a magia jest tam czymś naturalnym i każdy ma chociaż jej zalążek we krwi. Szary to miasto, w którym ludzie zapomnieli co to jest magia, a w Białym panuje uzdolnione magicznie rodzeństwo, które nie cofnie się przed niczym. Po światach krążą również historie na temat Czarnego Londynu, który był tak niebezpieczny, że trzeba było usunąć do niego dostęp.


,,Wolałabym umrzeć w trakcie jakiejś przygody, niż żyć, stojąc nieruchomo."

 Choć miejsca akcji są efektownie wykreowane to jednak mam wrażenie, że czegoś w tym wszystkim zabrakło. Jakiegoś punktu kulminacyjnego, albo bardziej złożonej intrygi? Niby bohaterowie dążyli do uratowania światów, ale wszystko toczyło się tak mozolnie, że nie odczułam różnicy między wprowadzeniem, a zakończeniem historii. Podczas ucieczki powinno się odczuwać jakieś napięcie, albo martwić się, że coś zagrozi bohaterom, a tak naprawdę tutaj było mi obojętne co się z nimi stanie, bo w ogóle się z nimi nie zżyłam, co wcale nie oznacza, że główni bohaterowie zostali źle stworzeni. Kell jest bardzo dojrzały jak na swój wiek i wielokrotnie imponował mi podejściem do życia. Na jego barkach ciąży odpowiedzialność za rodzinę królewską, która go zaadoptowała. Jest również łącznikiem między innymi światami i wiele ryzykuje podczas szmuglowania przedmiotów z różnych Londynów. Jednak jak dla mnie to Lila wysuwa się na pierwsze prowadzenie, ponieważ jest dziewczyną, z którą można się zaprzyjaźnić. Pogodna, pewna siebie i zakochana w książkach przygodowych. Czego chcieć więcej? Może bardziej wyrazistych pobocznych postaci? Wszyscy są czarno - biali i jednowymiarowi, przez co od razu odechciewa się o nich czytać. 
 Najbardziej jednak boli mnie w tej książce cała intryga i powiązane z nią czarne charaktery. Od złych postaci wymaga się oryginalności i poruszenia podczas ich pojawienia. Rodzeństwo z Białego Londynu miało być mroczne i demoniczne, a zostało przedstawione mdło i nijako. Zawsze zwracam uwagę na przeciwników głównych bohaterów i oczekuję skomplikowanej osobowości. Trochę szaleństwa, ale i intrygującego charakteru, który by sprawił, że z chęcią poznawałoby się motywy łotrów. Tutaj niestety tego zabrakło i widziałam jedynie roszczeniowe rodzeństwo, które nudziło za każdym razem, gdy się pojawiło. 
 Wiem, że ,,Mroczniejszy odcień magii" jest pozycją, która przeważnie zbiera pozytywne recenzje, więc na pewno nie będę odradzać jej przeczytania. Może się okazać, że będzie to dla was jedyna i niepowtarzalna historia, ale lepiej nie mieć wobec niej za wysokich oczekiwań, bo takowe mogą popsuć jej odbiór. Ja na pewno sięgnę po kontynuację, bo intryguje mnie wątek Lili, która jest dla mnie największą zaletą tej książki. 
Czytaj dalej...
GeekBooks © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka