,,Magia olewania" Sarah Knight.

,,Jak przestać spędzać czas, którego się nie ma, z ludźmi,
których się nie lubi, robiąc rzeczy, których się nie chce robić"
- Sarah Knight ,,Magia olewania"


  Jedni czytelnicy lubią poradniki, a drudzy patrzą na nie z politowaniem i dziwią się, że w ogóle coś takiego ma prawo bytu. Dla mnie są to książki, które jedynie można poczytać dla odprężenia. Jeśli faktycznie mam jakiś problem lub coś mnie interesuje, to wolę poszukać dany temat w internecie i zapoznać się z opinią wielu ludzi, niż specjalnie kupować książkę opartą jedynie na przeżyciach jednej osoby. W takim razie, po co kupiłam ,,Magię olewania” ? W sumie była to chwila słabości, gdy poszłam do Empiku i spotkałam bardzo miłą Panią z obsługi, która najpierw porozmawiała ze mną o komiksach (człowiek od razu z automatu zaczyna lubić kogoś, kto ma takie same zainteresowania), a potem zaproponowała mi poradnik, kusząc słowami ,,Każdy powinien to przeczytać, naprawdę pozwala całkiem inaczej spojrzeć na nasze problemy”. W ten sposób wyszłam z książką, które nie planowałam i nawet wcześniej o niej nie słyszałam.
   O czym jest ten poradnik? Głównie opowiada o Pani Knight, która pewnego dnia stwierdziła, że poświęca zbyt dużo czasu na rzeczy, które nie sprawiają jej przyjemności, są niekomfortowe lub po prostu ją stresują, co doprowadziło do tego, że  postanowiła w końcu zrobić z tym wszystkim porządek. Dzięki swojemu postanowieniu opatentowała zasadę Zero Żalu, która pomaga nabrać dystansu do stresujących spraw, zrezygnować z nich i dzięki temu zdobyć czas na rzeczy, które faktycznie są istotne. Autorka książki ma nam pomóc ,,olać” niewarte naszego czasu sprawy i uwolnić się od poczucia winy, które często nam towarzyszy w momentach, gdy chcemy uszczęśliwiać siebie, zamiast wszystkich wkoło. Chce uzmysłowić nam, że nie warto przejmować się tym, co pomyślą ludzie oraz nauczyć nas asertywności. 
  Jak te wszystkie próby ,,olania” stresujących rzeczy mają się w praktyce? Uważam, że niektóre przykłady, które przytoczyła Autorka są zbyt oderwane od naszych polskich realiów, dlatego ciężko wziąć je za przykład lub motywację do działania. Głównym problemem autorki była stresująca praca, w której między innymi nie można było nosić klapek w upalne dni. Pani Knight żaliła się, że dojazd do pracy i sama praca w zakrytych butach jest zbyt stresująca, więc w końcu ,,olała” zasady panujące w firmie. Swoje zachowanie Autorka motywuje przekonaniem, że dobry pracownik, który wywiązuje się ze swoich zadań jak należy, nie zostanie zwolniony z powodu złamania regulaminu. Czy na pewno? Może i w Ameryce tak jest, ale u nas pracodawcy potrafią zwalniać z o wiele bardzie błahych spraw. Buntownicze podejście do obuwia nie sprawiło jednak, że Pani Sarah pozostała w pracy. Stwierdziła w końcu, że i ona za bardzo uprzykrza jej życie i po prostu ją ,,olała”. Teraz pomyślcie, czy u nas takie podejście by wypaliło? Mało kto może sobie pozwolić na zrezygnowanie z pracy i znalezienie innej lub pozostanie wolnym strzelcem. Sądziłam, że w takich ważnych sprawach jak praca, czy szkoła autorka po prostu pokaże, jak można sobie radzić ze stresem, tak by nas nie przytłaczał, a tutaj okazuje się, że po prostu lepiej to ,,olać” i zająć się innymi istotnymi sprawami, które dają nam radość. 
  Ludzie, to kolejny powód do zmartwień, który przytacza nam autorka. Dalsi znajomi, przyjaciele oraz oczywiście rodzina, wiele razy zszargały nerwy niejednej osobie. Przy każdej z tych grup Pani Sarah każe się zastanowić, jakie zachowania ludzi, którzy nas otaczają są dla nas irytujące, a następnie za pomocą przykładów z własnego życia, pokazuje jak w grzeczny sposób powiedzieć im ,,nie”. Wszystko to ma prowadzić do nauczenia się asertywności oraz spokoju ducha, bez wyrzutów sumienia, czy niepotrzebnego zastanawiania się ,,co ludzie powiedzą”. Jest to część książki, która chyba najbardziej może się przydać czytelnikom, ponieważ wiele osób martwi się tym jak wypadnie w oczach innych. Autorka pokazuje, że obcy ludzie tak naprawdę mało interesują się naszym życiem, przyjaciele wcale nie przestaną się odzywać, gdy czasem odmówimy im spotkania, a rodzina się nie rozpadnie, gdy nie będziemy na każde jej zawołanie. Oczywiście tutaj też można byłoby polemizować, bo nie każda sytuacja trafi w szablon przedstawiany przez Autorkę, ale główna myśl, czyli ,,olanie” myśli ,,co ludzie powiedzą” jest jak najbardziej godna naśladowania. 
  Na koniec dodam, że sama książka jest podzielona na cztery etapy, a każdy z nich pomaga dojść do końca misji czyli ,,olania” stresujących spraw. Autorka w humorystyczny sposób podchodzi do tego, co było jej problemem i zachęca, czasem dość natarczywie do swojego sposobu życia. Pani Sarah każdy problem stara się ukazać za pomocą zagraconej szafy i chce byśmy tak jak ona, zrobili w niej porządek i pozbyli się tego co zbędne. Dzięki takiej organizacji przewartościujemy swoje życie i zauważymy, że do tej pory za dużo energii, czasu oraz pieniędzy poświęcaliśmy na sprawy, które w ogóle nie były dla nas istotne. Wszystko o czym mówi Autorka, nie jest żadnym okryciem i zaręczam, że większość z Was już wielokrotnie myślała by ,,olać” to, na co tracimy wiele nerwów. Jednak metody, które nam Sarah Knight pokazuje, różne diagramy i sposoby analizy, mogą sprawić, że bardziej zainteresujemy się ,,Magią olewania”.
  Czy zastosuję się do rad Autorki? Ciężko powiedzieć, na pewno nie rzucę studiów, które bardzo mnie stresują oraz nie przestanę się z marszu przejmować opinią bliskich mi osób. Obcy od dawna mnie nie interesują, więc tutaj sztukę ,,olewania” mam opanowaną do perfekcji. Może jedynie za radą autorki postaram się zrobić porządek w swojej mentalnej szafie i sprawdzić, czy jakaś para skarpetek nie powinna zostać wyrzucona. :) 


11 komentarzy :

  1. Nie znam i nawet po tak fajnej recenzji nie jestem przekonana :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/04/white-dress-jeans-bomber.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Mogłam mieć książkę, ale niestety nie byłam i nie jestem nią zainteresowana. Ja wiem co mam olać, a czy mam się przejmować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja w przeciwieństwie do Ciebie o ksiażce słyszałam, ale... podejrzewam, że uznałabym ją za niepotrzebną :) Dlatego nawet jej nie planuje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam podobnie jak Ty - nie lubię czytać poradników, bo zwykle i tak mówią o oczywistych rzeczach, a jak serio potrzebuję porady lub wsparcia, to internet daje ku temu szerokie możliwości :) Po książkę raczej nie sięgnę, chyba, że przypadkiem wpadnie w moje ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurcze, zamówiłam ten tytuł, bo liczyłam na dobre porady. Ale faktycznie część z nich jest ciut absurdalna!

    OdpowiedzUsuń
  6. Twoja recenzja naprawdę mi się podoba, ale co do książki... Chyba i bez niej potrafię olać pewne sprawy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie lubię poradników, ale lubię twoją recenzje hah.

    http://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Poradniki to ostatnio plaga, czekam na poradnik oddychania. ;)
    Tymczasem jeśli lubisz literaturę, niekoniecznie typową z wisielczym humorem to zapraszam! Będzie też mi bardzo miło, gdy wyrazisz swoją opinię! ;)
    http://pustaliteratka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnio właśnie była promocja z kartą empik na tą książkę i zastanawiałam się, czy sobie nie kupić, zobaczyć, jak to w poradnikach pisze. Dobrze, że tego nie zrobiłam, zmarnowałabym tylko pieniądze, teraz do pisania poradników bierze się każdy, a powinni pisać to osoby z wiedzą książkową na dany temat. No coż, jedna z przereklamowanych książek, należy żyć dalej.
    Podrawiam, Agata
    www.puszczonewniepamiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Póki co to męczę podobną ksiązkę, "Magia sprzątania" i mam przy niej niezły ubaw. Jak dotrwam do końca to spróbuję też z Magią olewania, ale nic nie obiecuję xd
    Wbijam na twojego instagrama :D

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  11. That's good.
    http://www.angtiyang.com/

    OdpowiedzUsuń

GeekBooks © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka