Smutek i łzy - kryterium ,,dobrej" książki.


  Dzisiaj pora na post z moimi przemyśleniami, które nachodzą mnie, gdy przepadnę wśród rozmów na grupach książkowych. Nie jestem w nich zbytnio aktywna, bo już wielokrotnie zauważyłam, że moje ,,wymagania” całkowicie się mijają z tym, czego większość czytelniczek szuka w książkach (tak, będę tym razem mówić głównie o czytelniczkach, bo jest ich najwięcej i najchętniej się wypowiadają w takich grupach). Czasem jednak biorę udział w dyskusjach, które dotyczą książek czytanych przeze mnie i dzięki temu będę miała tematy na kilka najbliższych notek.  
  Od razu zaznaczę, że nigdy nie byłam osobą, która myśli stereotypowo i zawsze mnie irytowały pobłażliwe uśmieszki mężczyzn, gdy mówiłam, że nie lubię romansów, czy innych wyciskających łez książek. Tak się już utarło, że kobiety, to te delikatne istoty, które boją się rozlewu krwi, a interesują je piękne uczucia i jeszcze piękniejsze zakończenia historii. Powiem szczerze, że miałam taki krótki okres (jakoś na początku gimnazjum, czyli około 10 lat temu), gdy nałogowo oglądałam ckliwe filmy. Doszło nawet do tego, że na Titanica nikt już u mnie w domu nie mógł patrzeć, a ja nadal przeżywałam los, który spotkał młodych kochanków. Jednak ta ,,faza” minęła szybciej niż się pojawiła i do dzisiaj, nie po drodze mi z płaczliwymi historiami. Czasami w ramach eksperymentu sięgam po filmy typu ,,Zanim się pojawiłeś” i nie dlatego, że są piękne i mogę popłakać, tylko po to,  by się dowiedzieć o czym jest historia i móc rozmawiać na jej temat. Chociaż moje zdanie na temat takich historii zawsze wywołuje wielkie oburzenie, więc je przemilczę. :) Gra na emocjach niestety na mnie nie działa i szukam innych wrażeń w książkach. Szkoda, że wiele osób tego nie rozumie i nie potrafi zaakceptować, że każdy ma inny gust i nie dla każdego książka wywołująca płacz i głębsze przemyślenia to jedyna słuszna pozycja do przeczytania.


 Zauważyłam na grupie czytelniczej takie dziwne zjawisko, a mianowicie Panie, które szukają ,,dobrych”  książek, często zaznaczają w swoich postach ,,Chcę wylać po niej tonę łez i oby to nie była fantastyka” i w komentarzach, nikt nie zadaje głupich pytań ,,czemu nie fantastyka” i nie stara się namówić takiej Pani, by zmieniła swoje upodobania. Raz napisałam bardzo podobny post, ale zaznaczyłam, że nie interesują mnie romanse, dramaty i obyczajówki. No i cóż, zaczął się lincz i wielkie  niedowierzanie. W końcu jak mogę szukać dobrej literatury, skoro takową na starcie wykreśliłam? Naprawdę czułam się jak osoba niewierząca, którą większość osób chce na siłę nawrócić i właśnie takich okazów było więcej, niż ludzi, którzy po prostu odpowiedzieli na zadane przeze mnie pytanie. Niby grupa czytelnicza, niby ludzie oczytani, niby tacy mądrzy, albo raczej chcą za takich uchodzić, a po jednym poście dowiedziałam się tylu ciekawych rzeczy, że sama nigdy bym na coś takiego nie wpadła. Okazało się, że ,,dobra” literatura, to tylko taka, która wywołuje wzruszenia, sprawia, że lecisz do najbliższego sklepu po pudło chusteczek, potem myślisz o niej miesiącami i za jej sprawą stajesz się lepszym człowiekiem. No dobra, brzmi pięknie i może takie argumenty, by do mnie trafiły, gdyby nie to, że potem pojawiły się stwierdzenia typu ,,dziwna z Ciebie kobieta, przecież płacz jest wpisany w naszą naturę, chyba nie masz uczuć”, albo ,,pewnie nie masz faceta, stąd uraz do pięknych miłosnych historii”, czy ,,przecież dopiero jak człowiek się popłacze nad piękną historią, to wie, że była warta przeczytania, po co marnować czas na wampiry i elfy, skoro to same bajki, a literatura powinna czegoś uczyć, czyli odnosić się do naszego życia”. Też oczywiście się dowiedziałam, że jest na świecie tyle wspaniałych romansów, że jakbym je przeczytała, to od razu zmieniłabym o nich zdanie. W sumie tak można powiedzieć o każdym gatunku,  bo każdy ma swoje perełki i sztandarowe tytuły, ale czy warto na siłę przekonywać się do czegoś, co ogólnie nas nie interesuje? 
  Sama jednak uważam, że ilość wylanych łez wcale nie jest wyznacznikiem dobrej literatury, bo nie każdy musi lubić płakać i nie oznacza to, że taka osoba jest mało wrażliwa. Tak, samo nie każdy z własnej woli chce czytać książki, które z założenia mają go przytłaczać i działać depresyjnie. Ja od razu rezygnuję z książki, którą ktoś mi poleca słowami ,,będziesz tylko nad nią płakać". Czemu? Bo najzwyczajniej w świecie nie chcę się dołować na zawołanie. Książki ogólnie wzbudzają emocje, więc czemu tylko płacz i smutek, to jedyne słuszne reakcje? Ja wolę zamknąć książkę i uśmiechać się od ucha do ucha, albo faktycznie tak mocno przejmować się losem bohatera, którego życie Autor skomplikował do granic możliwości i uronić niespodziewaną łzę, bez wcześniejszego otoczenia się stosem chusteczek. Chcę, by emocje towarzyszące książce były zaskakujące i wyłącznie moje. Nie interesują mnie dzieła, przy których płaczą wszyscy, bo tak trzeba. Dlatego sięgam po fantastykę, bo jest to dla mnie nieprzewidywalny gatunek. Można w niej znaleźć nie tylko wampiry i elfy, ale również wielką przyjaźń, walkę, heroiczne czyny, odważne postacie, które poległy w wielkiej sprawie, bardzo często jest tu również wspaniała miłość, przemijanie, które rozdziera serce, ale i przygody, czy piękne miejsca, których nigdy nie będzie nam dane odwiedzić. Po takiej lekturze, jak najbardziej można wiele wynieść i ani trochę nie przeszkadza mi, że zamiast człowieka z krwi i kości, jest troll, czy inna paskuda. 
  Na zakończenie dodam, że naprawdę zdarza mi się uronić łzę nad książką, czy filmem, ale wiecie, co jest w tym piękne? Że takie emocje wywołują we mnie tylko historie, do których jestem mocno przywiązana, nie najnowszy bestseller, nad którym wszyscy wyją, bo tak trzeba i taka jest moda, tylko właśnie historie bliskie mojemu sercu, które od lat są moim numerem jeden i sama myśl o nich, wywołuje lekką nostalgię. 



  Co uważacie na ten temat? Czy faktycznie tylko wzruszające książki są warte przeczytania? A może macie jeszcze inne zdanie? Czekam na Was w komentarzach. :)

Ps. Zapraszam również na mojego Instagrama !

11 komentarzy :

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja lubię różne ksiązki, od fantasyki po wyciskacze łez :) Mega post <3

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/05/simple-look.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda tylko, że te "wzruszające" i "głębokie" książki często są płytsze od większości fantastyki (nie mówię o młodzieżówkach) :D Ale kto czyta powieści dla dzieci, albo czyta tylko popularne serie, ten o tym nie będzie wiedział.
    Nie ma się co takimi ludźmi przejmować i tyle. Większość książek na rynku to pseudo-głęboka-grafomania, a że poziom czytelników wcale wyższy od tej grafomanii nie jest to nic dziwnego, że się sprzedaje ;) A potem ma rzeszę fanek, które przeczytały 5 książek i bronią ich do ostatniej kropli krwi. Po prostu gdy pytasz o coś na grupie pilnuj słów (nie ma po co podjudzać ich, a naprawić ich nie naprawisz), albo wybieraj grupy, które są powiązane tematycznie z tym, czego szukasz (np. Polska Fantastyka, jeśli chcesz porządnej fantastyki i nie boisz się armii prześmiewców :D).

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio płakałam na Opowieściach z meekhańskiego pogranicza, więc fantasy też może wzruszać :) Ale nie był to płacz nad wzruszającą historią miłosną, lecz nad epicką walką o słuszne sprawy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem wrażliwą osobą i gdy czytam książkę lubię gdy wywołuje emocje. Nie tylko płacz, ale też strach lub śmiech. Lubię romanse, fantastykę, wszystko. Nie rozumiem dlaczego ludzie widzą coś złego w tym, że ktoś ma inny gust.

    http://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobra książka to taka, która wywołuje emocje - też łzy, ale nie tylko. Może to być dreszcz ekscytacji, obawę, strach czy po prostu uśmiech. Często płacze czytając romanse, ale ogrom łez wylałam też czytając np. "Bohatera wieków" Sandersona czy inną fantastykę. Ten gatunek jest bardzo zróżnicowany, dlatego go uwielbiam :D Chociaż muszę przyznać, że nie zawsze lubię płakać i się dołować, dlatego czasami unikam takich lektur, jeśli domyślam się, że mogą wywołać łzy. Ludzie za bardzo interesują się życiem innych i się czepiają jakichś pierdół. Wiadomo, że każdy ma inne upodobania.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam krótkie zdanie na ten temat: każdy niech czyta co chce :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Każdy oczekuje od książki czegoś innego, ja zwykle stawiam na emocje, ale niekoniecznie muszą to być łzy. Faktem jest, że takie łzawe historie najbardziej zapamiętuję, zwłaszcza gdy zakończenie było zupełnie inne niż bym tego chciała, ale jest wiele książek, przy których nie uroniłam ani jednej łzy a mimo to należą do moich ulubionych :) Szukam emocji i cenię książki, które mi to gwarantują, przy czym polecam innym zarówno wyciskacze łez, jak i książki, przy których nie uroniłam ani jednej łzy, a które zapewniły mi bezsenne noce np. ze względu na intrygującą fabułę czy szokujące zakończenie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też nie czytam książek reklamowanych tym, że się nad nimi płacze. Zwłaszcza, że ostatnio mam wrażenie, że to po prosu jedyny argument i nic więcej o tych książkach nie można powiedzieć: za często ten tekst się pojawia przy schematycznych powieściach. Książka ma wywoływać emocje, ale za często zapominamy, że emocje są także pozytywne.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wzruszenie nie jest wyznacznikiem tego, czy książka jest warta przeczytania, czy nie. Sięgałam po wiele powieści, lecz tylko przy jednej płakałam i po jej przeczytaniu nie byłam w stanie do końca się pozbierać. Gdyby u mnie wyznacznikiem wartości książki byłyby wzruszenie i łzy, większość książek, o ile nie wszystkie, wpisywałyby się u mnie pod kategorię "beznadziejne". A mimo tego, że przy wielu nie płaczę, potrafię wymienić wiele naprawdę dobrze napisanych. To wszystko dowodzi temu, że łzy nie są wyznacznikiem, czy literatura jest dobra, czy nie.
    Dla mnie najważniejsze jest to, by książka na mnie oddziaływała. By budziła zachwyt, emocje (różne), zapadała głęboko w pamięć, dawała pole do przemyśleń. Taka, by nie chciało się wychodzić ze świata wykreowanego przez autora. Fabuła, bohaterowie, język - wszystko to musi być na jak najwyższym poziomie.
    Serdecznie pozdrawiam,
    Marika
    Papierowe Myśli

    OdpowiedzUsuń
  11. "Niby grupa czytelnicza, niby ludzie oczytani, niby tacy mądrzy, albo raczej chcą za takich uchodzić, a po jednym poście dowiedziałam się tylu ciekawych rzeczy, że sama nigdy bym na coś takiego nie wpadła." <- Cóż, to nie nowość. Nie wypowiadam się już w grupach takich KSIĄŻKOHOLIKÓW. Już od dawna jestem zdania, że czytający często uważa się za lepszego od innych (zwłaszcza nieczytających), za świętość uważa tylko swoją rację i nie da sobie nic powiedzieć. Nie da się podyskutować. Przestałam już tym przejmować szczerze powiedziawszy. Każdy ma swoje zdanie, swój gust i druga osoba powinna to szanować i my tak samo.

    OdpowiedzUsuń

GeekBooks © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka